Wieści

O ojcach i dzieciach

Dziś, kiedy rodzice się rozwodzą, dzieci, nawet dorosłe, zazwyczaj zostają przy matce, uznawanej za naturalną karmicielkę i wychowawczynię. Ja sam byłem wychowywany bez ojca i, prawdę mówiąc, nigdy tego nie żałowałem, bo miałem bombową matkę i babcię, które mogły zastąpić cały tuzin ojców. W XVI wieku, w czasach, w których żył Michel de Montaigne, ojciec był panem i władcą, od którego woli zależał los całej rodziny. On sądził, karał i wynagradzał według swego uznania.
Stosunkowo niedawna dyskusja o tym, czy powinno się bić dzieci, a jeśli tak, to jak często i w jaki sposób, wskazuje na nasze znaczne zapóźnienie cywilizacyjne. Bo już sam de Montaigne pięć wieków temu wpadł na genialny pomysł: „czego się nie da zrobić rozumem, roztropnością i sztuką, nie osiągnie się nigdy siłą”. Bijący ojcowie leją więc dzieci z braku rozumu i roztropności, psując sobie nadzieję na przyszłość, bo lęk nie ma wiele wspólnego z miłością czy szacunkiem. Ojcowie muszą przewidzieć, że nastąpi czas, kiedy będą potrzebowali od swoich dzieci pomocy i troski. Usłyszałem kiedyś ponurą zagadkę: „Co trzeba zrobić, by dzieci nie oddały cię do domu starców? Trzeba je oddać do domu dziecka”. Mało śmieszne?

Nie jestem oczywiście zwolennikiem słodkiego wychowania, chronienia dzieci przed okrucieństwami życia i traktowania ich jak miłych maskotek. „Najczęściej więcej nas wzrusza dreptanie, igry i błazeństwa naszych dziatek, niż później czyny ich dojrzałe – jak gdybyśmy je kochali dla naszej uciechy, jako małpki, a nie jak ludzi” – pisze Montaigne. Właśnie przygotowanie dziatek do tych „czynów dojrzałych” powinno być celem rodzinnego życia. Dzieci nie wolno traktować jak istot niedorozwiniętych, które nie są w stanie pełnić roli odpowiedzialnych partnerów.

Ojcowie zawsze mają dalekosiężne plany wobec swych dzieci, często chcą, by nadrobiły w swym życiu to, czego oni sami nie byli w stanie dokonać. Trzeba pamiętać, że dzieci nie są naszym przedłużeniem, są niepowtarzalnymi istotami, a najważniejszym zadaniem rodziców jest wykrycie ich zdolności i prawdziwych zainteresowań. To nie ojcowie powinni mieć szczęśliwe dzieciństwo, bo już je mieli, lecz ich dzieci. Nie jest to sprawa prosta, bo ojcowie mają przygotować dzieci do „czynów dojrzałych”, do umiejętności walki o swoje i niepoddawania się nawet w sytuacjach krytycznych. Najszczęśliwszy ojciec to taki, którego dziecko wie, że zawsze może na niego liczyć, że zawsze ma jego miłość i zrozumienie.

Na koniec bajeczka. Dość znana. Umierający ojciec demonstruje trzem synom siłę wspólnoty. Prosi jednego z nich, by złamał pojedynczą gałązkę. Syn dość łatwo ją łamie. Wtedy ojciec składa trzy gałązki i prosi pierwszego syna, żeby je złamał. Młodzian nie daje rady. Drugi syn również nie potrafi złamać połączonych gałązek. Ale ta piękna demonstracja nie udaje się, bo najmłodszy syn bierze gałązki i z piekielnym trzaskiem łamie je. „Byłeś durniem, jesteś i już zawsze nim będziesz!”, wścieka się umierający ojciec. Życie jest bardziej złożone, niż myślimy.

Alosza Awdiejew, pragmalingwista, muzyk,  satyryk, aktor, łączy pracę  naukową z występami estradowymi.

foto: Everett Collection/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus