Wieści

Nadejdzie jeszcze czas...

Za dwa lata skończę 30 lat. Jedyne, na co mnie stać w naszych kontaktach, to wysłanie esemesa z życzeniami z okazji Dnia Ojca. Przykro mi, mimo to nie potrafię zrobić pierwszego kroku. Moje ego jest zbyt silne. Źródła tego stanu prawdopodobnie leżą w przeszłości. Razem z rodzeństwem obserwowaliśmy, a nawet byliśmy wciągani w konflikty między rodzicami. Kłótnie, walki, sprzeczki były naszym chlebem powszednim.

Nie lubimy jeździć do rodzinnego domu, a gdy przy okazji świąt dochodzi do jakiejś kolejnej rodzinnej „wojny”, to po cichu modlimy się o koniec. Tak było przez lata: Mama – ofiara, Tata – prowodyr. Dziś dostrzegam, że wina leży pośrodku. Rodzice na własne życzenie tkwią w tym błędnym kole. Nikt z nas nie może im pomóc, bo zbudowali układ, w którym jest im dobrze, choć narzekają na siebie nawzajem...

Setki razy myślałem, żeby zabrać Tatę na piwo czy jakiś dobry koncert, i na rozmyślaniach się kończyło. Nie ma między nami więzi, łączy nas jedynie to, że dzięki niemu jestem na świecie. Mimo to brakuje mi go nie tylko jako Ojca czy kumpla, ale przede wszystkim jako przyjaciela, który otwiera przede mną swoje serce i podaje dłoń, gdy spotyka mnie coś złego. Tata pewnie nie odmówiłby mi pomocy, ale ja o nią nie poproszę, nie pozwala mi na to honor.

Mieszkamy niedaleko siebie. Czasami go widuję, jak jedzie na rowerze czy idzie do sklepu, czasami mijamy się bez słowa. Walczę wtedy ze sobą, by zagadać, podać rękę, uśmiechnąć się... i przegrywam.

Wiem, że Tata jest bardzo inteligentnym człowiekiem, tyle że zagubionym w świecie i w swoich emocjach. Jest zasadniczy i niezależny, nie przywiązuje wagi do codziennych drobiazgów, do tego, co na siebie wkłada, w jaki sposób mówi do ludzi...

Czasami za nim tęsknię. Choć nigdy nie okazał mi ojcowskiej czułości, wiem, ile serca włożył w to, żebym był zdrowy i nie zszedł na złą drogę. Mógłbym pisać o tych naszych wybrakowanych relacjach długo, ale im bardziej się na tym skupiam, tym bardziej boli świadomość pewnej pustki. Tatusiu – wiem i czuję, że nadejdzie jeszcze czas, gdy obaj wyjdziemy do siebie i zaczniemy rozmawiać. Tęsknię do tych męskich rozmów. Kocham Cię i wcale się tego nie wstydzę. Dziękuję, że jesteś – taki, jaki jesteś.

– Krzysztof
„Droga do ojca” - o niedającej się przecenić roli ojca w życiu dziecka, o tym, jak szukać drogi do niego i jak być lepszym ojcem piszą psychologowie i psychoterapeuci. Wielkim atutem książki są poruszające listy czytelników „Charakterów” nadesłane do redakcji w ramach akcji „Droga do Ojca”. Książka odpowiada na pytania:

  • Kim jest współczesny ojciec?
  • Jak się odnaleźć w nowej życiowej roli?
  • Jak zrozumieć własnego ojca?
  • Co może wzmocnić nadwątlone więzi?
  • Jak sobie poradzić z nieobecnością ojca?
ZAMÓW KSIĄŻKĘ                                                      ZAMÓW KSIĄŻKĘ Z ARCHIWALNYM NUMEREM CHARATERÓW    


























foto: Marco Antonio/shutterstock.com




Wstecz

comments powered by Disqus