Wieści

Gdy sport to nie zdrowie

Już w latach 80. ubiegłego wieku psycholog sportu prof. Edgar Rümmele dostrzegł, że sport może być nałogiem. W jego badaniach wzięli udział maratończycy. Okazało się, że co drugi uczestnik określał siebie mianem „nałogowego biegacza”. Co więcej, niektórzy nie potrafili nawet wyobrazić sobie, że kiedykolwiek mieliby zaprzestać treningów.

Według dr. Heiko Ziemainza, psychologa z niemieckiego Friedrich-Alexander-Universität, intensywny trening sam w sobie nie stanowi ryzyka dla zdrowia. „Dzięki uprawianiu sportu, nawet pięć czy siedem razy w tygodniu, mamy znaczne korzyści zdrowotne” – uważa Ziemainz. Sport uprawiany nawet bardzo często i intensywnie nie stanowi problemu. Ktoś może na przykład przepłynąć 3,8 km, potem przejechać na rowerze 180 km, a później jeszcze przebiec maraton i będzie to dla niego przyjemność – choć większości z nas taki wysiłek kojarzy się raczej z torturami. Liczne badania dowodzą, że sport wytrzymałościowy przynosi wiele korzyści: łagodzi stres, przywraca równowagę psychiczną i sprawia, że jesteśmy bardziej zadowoleni z siebie. (…)
Aktywność fizyczna może jednak posiadać również mroczne oblicze. Codzienny ruch staje się problemem, jeśli odczuwamy tak silną potrzebę angażowania się w ćwiczenia, że przez sport zaniedbujemy inne ważne sfery życia.(…)

Zjawisko uzależnienia od aktywności fizycznej znane jest już od kilku dekad. Po raz pierwszy zetknął się z nim psychiatra Frederick Baekeland. W latach 70. ubiegłego wieku prowadził badania na State University of New York. Mierzył jakość snu osób, które na miesiąc rezygnowały z jakiejkolwiek aktywności sportowej. Chciał w ten sposób sprawdzić, jak brak ruchu wpływa na stan psychiczny. Choć za udział w badaniu oferowano dość wysokie wynagrodzenie, wiele osób kategorycznie odmówiło, podkreślając, że nie chcą rezygnować ze sportu nawet na miesiąc. Wówczas Baekelandowi przyszło do głowy, że być może osoby te są uzależnione od treningów sportowych.

Obecnie sportoholizm zalicza się do kategorii uzależnień czynnościowych, inaczej behawioralnych, podobnie jak uzależnienie od seksu, internetu czy gier hazardowych. Zależność od aktywności fizycznej, podobnie jak praco- czy zakupoholizm, nie stanowi jednak osobnej jednostki diagnostycznej: nie pojawia się w klasyfikacjach chorób i podręcznikach diagnostycznych ICD-10 i DSM-V. Dlaczego psychiatrzy nie traktują uzależnienia od sportu jako odrębnego zaburzenia? – CAŁY TEKST W CZERWCOWYCH „CHARAKTERACH”. CZĘŚĆ NAKŁADU TAKŻE Z KSIĄŻKĄ „GDZIE SIĘ PODZIAŁO MOJE DZIECIŃSTWO II”.

Miriam Berger jest psychologiem i dziennikarką naukową.
Tłum. Magdalena Nowakowska
Grafika: Maria Rostocka

Wstecz

comments powered by Disqus