Wieści

Miłość bez kontroli

Mam 36 lat, od dwunastu lat jestem mężatką, mam dwoje wspaniałych dzieci. Kocham mojego męża i wiem, że on również bardzo kocha mnie. Pracuję z przerwami od ponad dziewięciu lat. Jestem zdruzgotana tym, co się ze mną przez cały ten czas dzieje – gdybym mogła, najchętniej miałabym roma­nse z prawie wszystkimi kolegami z firmy. Za każdym razem, kiedy pojawia się w biurze jakiś nowy pracownik, ja od razu zaginam na niego parol. Mam ochotę gdzieś z nim wyjść, nawiązać z nim bliższy kontakt. Nie mogę spać po nocach, myślę o nowym koledze, albo – co gorsza! – o wielu kolegach z firmy!

Nie mogę sobie pozwolić na romans, na ujawnienie swojego uczucia. Zresztą, nigdy bym się nie zdobyła na jawne okazanie swoich uczuć, nie wyszłabym sama z inicjatywą... Mam jednak ogromny problem z tym, co czuję – z tą burzą mózgu, duszy, serca i ciała. Boję się, że to jest jakieś chore, że jestem nienormalna. W szefie kocham się platonicznie od początku pracy w firmie. Potrzebę utrzymywania bliskich kontaktów, relacji z wieloma mężczyznami odczuwałam jeszcze jako studentka, ale miałam nadzieję, że to się zmieni, gdy wyjdę za mąż. Co prawda przez to moje dziwactwo chyba nikogo nie krzywdzę – mąż o niczym nie wie (nasz związek jest stabilny, choć właściwie mogłoby być lepiej). Ale czy rzeczywiście nikogo nie ranię? Co ja właściwie powinnam zrobić? Czy będę się tak męczyć do końca życia? A może powinnam jednak iść do psychologa lub psychiatry?

Zuzanna
IZABELA WOŻYŃSKA-WIĘCH jest psychologiem. Prowadzi psychoterapię indywidualną i par.

Pani Zuzanno,

W liście opisuje Pani, jak przeżywa niekontrolowane fascynacje mężczyznami, co bardzo Panią męczy. Trudność ta wydaje się jednak w jakimś stopniu przez Panią kontrolowana – to Pani myśli, planuje, silnie przeżywa, ale nie realizuje tych pragnień i fantazji. Czyli potrafi Pani nad sobą panować.

Na poziomie zachowań nie krzywdzi Pani swojego męża – nie dlatego, że on o tym problemie nie wie, ale dlatego, że kontroluje Pani swoje impulsy i mówi sobie „nie”. Natomiast na poziomie emocji mogłoby być różnie – mierzy się Pani z problemem, który pośrednio dotyczy również męża. Problem jest co prawda związany z Pani istniejącym od dawna indywidualnym sposobem przeżywania impulsów seksualnych i zainteresowania płcią przeciwną, ale można sobie wyobrazić, że mąż, wiedząc o tych przeżyciach, mógłby poczuć się zaniepokojony czy oszukiwany.

Częste fascynacje, nawet jeśli pozostają na poziomie myśli i emocji, powodują u Pani dyskomfort. Nie wie Pani, jak się uporać z problemem. Poza
uporządkowaniem, które może przynieść rozróżnienie: myśli – uczucia – czyny, pomocne mogłoby się okazać zrozumienie objawu. Być może jest on sygnałem trudności w innych obszarach Pani życia, a liczne ekscytacje mężczyznami odciągają Panią od mniej uświadomionych problemów? Czy kiedyś próbowała Pani z kimś o tym problemie porozmawiać? Czasami rozmowa z zaufaną osobą i płynące z niej poczucie akceptacji i zrozumienia pomaga uspokoić emocje, ograniczyć zachowania obronne i znaleźć rozwiązanie. Warto przeanalizować rozwój Pani seksualności i historię relacji z mężczyznami. Potrzebę relacji z wieloma mężczyznami naraz odczuwała Pani już we wczesnej  młodości, jak wtedy Pani sobie z nią radziła? Jakie wzorce relacji damsko-męskich wyniosła Pani z domu rodzinnego?

Uświadomienie sobie tych i innych zagadnień oraz analiza ich powiązań z aktualnie przeżywanym problemem mogą okazać się bardzo przydatne. Rozmowa o sytuacji w Pani małżeństwie również może być pomocna. Pisze Pani: „...nasz związek jest stabilny, choć właściwie mogłoby być lepiej”. Co mogłoby być według Pani lepiej? Na czym opiera się jego stabilność, a na ile miotające Panią uczucia do innych mężczyzn stanowią zagrożenie dla związku?

foto: Ollyy/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus