Wieści

To nie tak miało być

– Zestaw paradoksów przeobrażających utarte ścieżki myślenia należałoby uzupełnić o paradoks polskiego emigranta. Pozorne sprzeczności, które naszym rodakom za granicą w jakiś fantastyczny sposób udaje się godzić, dotyczą rozlicznych obszarów ich życia. Co ciekawe, grecki źródłosłów pojęcia paradoks oznacza również coś nieoczekiwanego, nieprawdopodobnego, sprzecznego z powszechną opinią – a to określenia, które trafnie charakteryzują historie życiowe wielu polskich emigrantów.

Nade wszystko stanowią oni zbiorowość niezwykle zróżnicowaną, więc z wyjątkową ostrożnością należy dokonywać jakichkolwiek uogólnień. Mimo to, warto takie próby podejmować – choćby dlatego, że pewne właściwości emigracyjnej egzystencji mogą być symptomem zjawisk szerszych, na emigracji widocznych może w większym natężeniu.

Polscy emigranci są bardzo dobrze wykształceni, ale często pracują znacznie poniżej posiadanych kwalifikacji i kompetencji. Spędzając w pracy przeciętnie więcej godzin niż średnia danego kraju, traktują wykonywany zawód zwykle czysto instrumentalnie, wyłącznie jako źródło dochodów. Satysfakcję dają im raczej dostępne za zarobione pieniądze możliwości dysponowania czasem wolnym. To on staje się podstawowym obszarem rywalizacji o prestiż – przede wszystkim z osobami pozostałymi w Polsce, których losy są ciągle głównym punktem odniesienia. Istotnym narzędziem tej rozgrywki stają się na przykład publikowane na Facebooku zdjęcia z egzotycznych podróży.

Nasi rodacy za granicą to zwykle osoby mobilne, przedsiębiorcze, zadziwiające niekiedy rdzennych mieszkańców krajów osiedlenia swoją elastycznością i łatwością adaptacji do nowych warunków. A jednak tak często sami dostrzegają u siebie „polski kompleks”, objawiający się pozbawionym racjonalnych uzasadnień przekonaniem, że ja się nie nadaję, to nie dla mnie, nie zasługuję, nie powinienem, nie wypada. Wielu polskich emigrantów dotkniętych jest syndromem braku wiary w swój potencjał, który – co ciekawe – nie przeszkadza nierzadko patrzeć z pobłażaniem na styl życia i świadomość tubylców: No bo przecież ci Angole, Irole czy Wiatraki to w ogóle o niczym nie mają pojęcia i wcale życia nie znają, od dziecka rozpieszczeni tym dobrobytem.

Wyjazd za granicę – podkreślają czasem emigranci – przynosi cenny profit w postaci uwolnienia się od nawyku śledzenia meandrów polskiego życia politycznego i jałowych sporów w rodzimej przestrzeni życia publicznego. Emigranci wzdychają z ulgą, że tu na emigracji już nie muszą się tym interesować, zajmować stanowiska, wsłuchiwać w zawstydzająco żenujące debaty. Równie często jednak po tej deklaracji następuje jej uzasadnienie, w którym padają argumenty dowodzące ich rozległej wiedzy na temat tego, co się aktualnie w polskiej polityce dzieje.

Emigranci opuszczają Polskę na dłuższy, krótszy (lub najczęściej nieprzewidywalny) okres zwykle z nieskrywanym żalem, poczuciem rozczarowania – bo przecież nie tak to wszystko miało wyglądać: ojczyzna zawiodła. A jednak niechby tylko ktoś w mieszanym etnicznie towarzystwie spróbował Polskę deprecjonować – reagują natychmiastowo i emocjonalnie, gotowi prowadzić długie dyskusje i zasypywać interlokutorów argumentami w obronie kraju pochodzenia. Wielu emigrantów zwraca uwagę, że wyjazd pozwolił im uświadomić sobie, jak bardzo (chcąc nie chcąc) zanurzeni są w polskiej kulturze i przez nią ukształtowani. Obyczaje, przyzwyczajenia, sposób postrzegania rzeczywistości tracą swój uniwersalny wymiar, odkrywa się ich relatywność i nieoczywistość, ich specyficznie polski charakter. Dla części emigrantów zaskakującej wartości nabierają ignorowane niegdyś zwyczaje, a ironiczny dawniej stosunek do całego ojczyźnianego sztafażu przekształca się w manifestowanie swojej narodowej tożsamości.

O rodakach za granicą emigranci zwykle wypowiadają się wszakże z przekąsem i dystansem. Żyjąc w przekonaniu, że Polaków na emigracji najlepiej unikać, równocześnie – o kolejny paradoksie! – deklarują, że to rodzina i znajomi z Polski pomogli im adaptować się do nowej rzeczywistości. To oni również pełnią funkcję podstawowych kooperantów we wspólnej interpretacji emigracyjnej rzeczywistości, są powiernikiem codzienności czy dającym poczucie bezpieczeństwa wsparciem.

Wyjazd za granicę oczywiście najczęściej motywowany jest kwestiami ekonomicznymi. Emigranci nie mają jednak jakiś przesadnie wygórowanych finansowych aspiracji, nie wyruszają w poszukiwaniu luksusu. Tym, co tak często wypycha Polaków z kraju, jest raczej brak poczucia podstawowego bytowego bezpieczeństwa. Kluczowym przywilejem emigracji staje się możliwość funkcjonowania bez permanentnego lęku o zdolność opłacenia rachunków, życie bez regularnego zamartwiania się o najbliższą finansową przyszłość. Wyjeżdża się więc nade wszystko w poszukiwaniu rozumianego w kategoriach ekonomicznych spokoju.

Ten spokój ma jednak swoją cenę, którą płaci się niedoborami w innych obszarach życia. Jak pokazują badania, najczęściej przywoływanym deficytem emigracyjnej egzystencji są relacje rodzinne i towarzyskie. Nawet częste kontakty przez telefon czy Skype’a nie zastąpią wspólnoty rozmowy przy stole, razem spędzanego czasu. Pobyt na emigracji w sposób szczególny uzmysławia rolę i doniosłość emocjonalnych więzi dla jednostki, jest też niepodważalnym sprawdzianem ich trwałości.

Mieszkanie poza krajem pochodzenia jest wiarygodnym testem znaczenia i hierarchii różnych obszarów życia. Aktualizujący się w działaniu emigranta świat jego wartości może być uznawany za autentyczny, gdyż wynika przede wszystkim z indywidualnych wyborów i nie jest stymulowany bezpośrednio kontekstem społecznym. Pod dylematami emigrantów kryją się kwestie zasadnicze, z którymi – niezależnie od miejsca, gdzie swoje biografie próbujemy kształtować – wcześniej czy później wszyscy się zmierzyć musimy. Pytanie o sens życia, które współcześnie niemal automatycznie odsyła do ironicznych kontekstów i znanego filmu Monty Pythona, nie chce się dać zagłuszyć. Jego nieusuwalność w sposób szczególny widoczna jest w trakcie pobytu na emigracji. Egzystencjalna lekkość emigracji może paradoksalnie kryć w sobie wiele nieoczywistych obciążeń.

Dr Rafał Cekiera jest socjologiem, pracuje w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Śląskiego, zajmuje się problematyką współczesnej emigracji. Autor książki O pułapkach emigracyjnej lekkości.

foto: Peshkova/shutterstock.com 

Wstecz

comments powered by Disqus