Wieści

Przyjaźń niejedno ma imię

Naukowcy zawsze mieli trudności ze stworzeniem definicji przyjaźni. Uważają ją za dobrowolną relację między niespokrewnionymi osobami, która opiera się na wzajemnej sympatii, zaufaniu i wsparciu. Wyklucza się przy tym seksualne motywy utrzymywania relacji. Mimo to przyjaźń może być równie intymna, jak relacja z partnerem w związku romantycznym, i tak bliska, jak relacja między rodzeństwem. Przyjaźń ma różne oblicza: to ta zawierana już w piaskownicy, przyjaźnie pomiędzy zawodnikami tej samej drużyny sportowej, między współpracownikami w firmie czy przyjaźnie studenckie. Beverly Fehr, psycholog społeczny z kanadyjskiego University of Winnipeg, w latach 90. ubiegłego wieku badała, w jaki sposób rodzą się i rozwijają przyjaźnie. – Kiedy ludzie spotykają się po raz pierwszy, z reguły nie ujawniają szczegółów ze swojego życia – mówi Fehr. Kontakt z kimś, kto nadmiernie się „uzewnętrznia”, może być krępujący. Kiedy jednak podczas pierwszego spotkania dobrze czujemy się w czyimś towarzystwie, następnym razem otwieramy się nieco bardziej. – W początkowych etapach przyjaźni najważniejsze jest, by obie strony otworzyły się w porównywalnym stopniu. Tylko w tej sytuacji, tj. gdy wszyscy partnerzy interakcji poniosą podobne ryzyko, możliwe jest, by obdarzyli się wzajemnym zaufaniem – wyjaśnia badaczka.

Blisko, często i to coś

Aby taka otwarta, typowa dla przyjaźni wymiana informacji mogła w ogóle zaistnieć, potrzebne są sprzyjające okoliczności. Według Fehr można przewidzieć, czy dwie osoby zaprzyjaźnią się. Pierwszym warunkiem nawiązania przyjaźni jest bliskość geograficzna. Naukowcy już dawno odkryli, że osoba, która staje się naszym przyjacielem, nie jest kimś przypadkowym. Często jest to sąsiad mieszkający dwa domy dalej czy koleżanka z ławki albo biurka obok. Jednym słowem, jest to osoba znajdująca się najbliżej nas. Dzieje się tak dlatego, że im częściej kogoś widzimy, tym sympatyczniejszy się nam wydaje. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy od samego początku czujemy do tej osoby niechęć.

Drugim warunkiem zaistnienia przyjaźni jest częstość kontaktów. Psychologowie opierają się w tym wypadku na tzw. efekcie częstej ekspozycji, zgodnie z którym to, co często widzimy i spotykamy, zostaje szybciej i z większą łatwością poznane, zrozumiane i zaakceptowane. W efekcie zaczynamy mieć poczucie, że jest to coś ważnego i cennego. Dlatego częste spotkania sprawiają, że druga osoba staje się nam bliższa.

Kolejną cegiełką, która buduje przyjaźń, są nasze własne zasoby. Czy mamy czas, aby wchodzić w nową relację? Czy potrafimy stworzyć taki związek? Szereg cech – naszych i potencjalnego przyjaciela – odgrywa w tym wypadku dużą rolę. Ważna jest między innymi fizyczna atrakcyjność partnera, a także społeczne kompetencje, które oboje posiadamy. Osoby ekstrawertywne zawierają nowe znajomości ze szczególną łatwością. Częściej się śmieją, w bardziej otwarty sposób reagują na komunikaty wysyłane przez rozmówców i częściej samodzielnie inicjują rozmowy niż osoby nieśmiałe lub przygnębione.
Według Fehr te aspekty nie przesądzają jednak, czy z kimś się zaprzyjaźnimy. Okazuje się, że podobnie jak w relacjach romantycznych, również w tym wypadku musi „zaiskrzyć”. Czasem wystarczy kilka wspólnych cech, np. ten sam wiek, podobna sytuacja, pochodzenie, podejście do życia czy zainteresowania. Takie podobieństwa dają poczucie, że nadajemy na tych samych falach. Z drugiej jednak strony, wielu przyjaciół różni się pod względem charakteru i cech osobowości.

Większe znaczenie dla wytworzenia się relacji przyjacielskiej ma bliskość emocjonalna. Z badań prowadzonych na Harvard University w 2010 roku wynika, że nasz mózg inaczej reaguje na bliską i obcą osobę. Uczestnicy serii eksperymentów oceniali pod różnymi względami swoich przyjaciół oraz nieznajomych. Jednocześnie poddawani byli badaniu neuroobrazującemu. Okazało się, że kiedy myśleli o swoich przyjaciołach, pobudzeniu ulegały ośrodki płata czołowego, które uaktywniają się także wtedy, gdy myślimy o sobie samym. Nie zaobserwowano takiej aktywności w sytuacji oceniania obcych ludzi, nawet wtedy, gdy przedstawiona osoba była bardziej podobna do oceniającego niż jego własny przyjaciel. Okazuje się zatem, że podobieństwa wcale nie mają tak dużego znaczenia w interpersonalnej ocenie drugiej osoby, a przyjaciele są nam bliscy nie tylko na poziomie emocjonalnym, lecz także neuronalnym.

Ilu przyjaciół potrzeba?
Ile osób może być nam naprawdę bliskich? W 2012 roku naukowy instytut pedagogiczny Medienpädagogischer Forschungsverbund Südwest informował, że przeciętny nastolatek ma na Facebooku około 270 znajomych. Lecz mimo tak rozległej sieci znajomych, ma tylko 1–2 najlepszych przyjaciół i maksymalnie 5 bliskich znajomych. Badania przeprowadzone na Technische Universität Chemnitz pokazują, że zwykle w naszym życiu są trzy osoby, o których na co dzień myślimy i z którymi dzielimy się przeżyciami.

Sarah Zimmermann
oprac. na podst. tekstu „Przyjaźń niejedno ma imię”, Charaktery 6/2013.
foto: Kaponia Aliaksei/shutterstock.com


Wstecz

comments powered by Disqus