Wieści

Odporni na szczepienia

25 kwietnia dobiega końca Europejski Tydzień Szczepień. Wprowadzono go do kalendarza aby podkreślić znaczenia szczepień dla ochrony przed chorobami zakaźnymi. - Szczepionki są największym osiągnięciem medycyny, chronią przed groźnymi zakażeniami, a od niedawna pomagają zapobiegać nawet chorobom nowotworowym. Bez szczepionek nie byłoby możliwe tak znaczne przedłużenie tzw. przeciętnej oczekiwanej długości życia człowieka, która w najbardziej rozwiniętych krajach przekracza obecnie 80 lat - przekonuje dr Tomasz Stokłosa z Zakładu Immunologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Zadziwiające jest, że niektóre osoby unikają szczepień i podważają sens ich stosowania – dodaje specjalista. Lekarz tłumaczy, że nie można ich zastąpić ogólnym podnoszeniem odporności organizmu, by lepiej być chronionym przed chorobotwórczymi patogenami.
- To kompletna bzdura, ogólne podnoszenie odporności nie jest potrzebne, żeby zwalczyć zakażenie. U ludzi zdrowych układ odpornościowy jest przygotowany na atak wielu zarazków, codziennie jesteśmy narażeni na setki tysięcy różnego typu drobnoustrojów, z który znakomicie sobie radzi - wyjaśnia medyk.

Z tęskonoty za chorobami?

Wsłuchując się w wyjaśnienia lekarzy, wydaje się, że szczepienia obowiązkowe są inicjatywą, która sprzyja, a nie szkodzi zdrowiu. Mimo tego w wielu krajach świata, w tym tych najbardziej rozwiniętych, do głosu coraz częściej dochodzą zwolennicy tzw. ruchu anytszczepionkowego. Choć ruch ten jest tak stary jak same szczepienia, to w ostatnich latach przybywa mu zwolenników. Coraz więcej rodziców odmawia poddawania swoich dzieci szczepieniom obowiązkowym – np. przeciwko odrze. W latach 60. XX w. na chorobę tę zapadało w Polsce nawet 200 tys. osób rocznie, a w skutek powikłań umierało ok. 300 dzieci. Wprowadzenie obowiązkowych szczepień spowodowało, że o zagrożeniu odrą niemal zapomniano. W ostatnich latach choroba jednak powraca. W  2010 roku zarejestrowano w Polsce 13 zachorowań na tę chorobę, w roku minionym już 110. Zdaniem lekarzy winni są rodzice odmawiający szczepienia swoich dzieci. Sprawa staje się na tyle poważna, że działania podejmują władze, sięgając po środki prawne w celu przymuszenia rodziców do szczepienia dzieci. Niedawno wojewoda pomorski nałożył na kilkanaście rodzin grzwny w wysokości 2,5 tys. zł. Wykonanie przez rodziców obowiązku zaszczepienia dzieci może zwolnić ich od kary, konsekwentne trwanie w postanowieniu odmowy szczepień może zaś doprowadzić nawet do ograniczenia im praw rodzicielskich.

Kilka dni temu z kolei częstochowscy radni – jako pierwsi w Polsce - postanowili, że niezaszczepione dzieci nie będą mogły korzystać z publicznych żłobków i przedszkoli. Wprowadzenie podobnych rygorów zapowiadają już samorządowcy z innych miejscowości.
Zdaniem lekarzy, konsekwencje braku obowiązkowych szczepień mogą dotknąć nie tylko dzieci, którym ich nie poddano, ale również tych, które z powodu indywidualnych wskazań zdrowotnych (np. patologicznie obniżonej odporności) szczepieniom poddane zostać nie mogą. Zagrożenie dotyczy to nie tylko dzieci, ale i osób starszych, które urodziły się jeszcze w czasach, gdy powszechne obowiązkowe szczepienia nie były stosowane.

Przeciwnicy nie od dziś
Na przestrzeni wieków, szczepieniom zarzucano powodowanie licznych działań niepożądanych, możliwość wywołania innych zespołów chorobowych czy przeniesienia choroby zakaźnej. W dawnych czasach, kiedy nie dysponowano sprzętem jednorazowym, związane było to raczej z niezachowaniem zasad aseptyki i antyseptyki a nie samym szczepieniem.

W latach siedemdziesiątych XX wieku pojawiły się z kolei głosy, że szczepionka przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi (DTP), a konkretnie jej komponent krztuścowy, może przyczyniać się do rozwoju bądź nasilenia objawów autyzmu wczesnodziecięcego. Obrońcy szczepionki twierdzili, że wzrost zachorowań na autyzm wiąże się z większą czujnością lekarzy w kwestii rozpoznawania schorzenia, a nie z procesem immunizacji.

Przeciwnicy szczepień przytaczali również opisy przypadków, w których rozpoznanie autyzmu wiązano z podaniem szczepionki skojarzonej przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR). Jednak w dużych badaniach retrospektywnych, przeprowadzonych w Japonii, Finlandii, Wielkiej Brytanii, Danii, Szwecji i USA, nie potwierdzono związku szczepienia z wystąpieniem objawów autyzmu.

W ostatnich latach kontrowersje wzbudzało również stosowanie związków rtęci jako konserwantu. Jednak producenci, zapewniali, że preparaty są w pełni bezpieczne. Ostatecznie w większości szczepionek zaczęto stosować bardziej nowoczesne środki konserwujące, nie zawierające rtęci.

Dlaczego warto się szczepić?
Na forach internetowych znajdziemy liczne wpisy przeciwników szczepień. Zwykle kierują się przesłankami o możliwych działaniach niepożądanych, wiążą szczepienia z występowaniem poważnych schorzeń, w tym wspomnianego autyzmu, padaczki czy chorób przewodu pokarmowego. Jednocześnie liczą, że zdrowy tryb życia, czas spędzany na świeżym powietrzu, stosowanie zasad racjonalnego żywienia wzmocnią układ odpornościowy na tyle by był zdolny do walki z wszelkimi infekcjami. Często informacje „z sieci” nie mają podstaw naukowych i oparte są na subiektywnych opiniach internautów nie mających wiele wspólnego z medycyną. Dlatego należy bardzo ostrożnie podchodzić do internetowych informacji.Można także spotkać się z opinią „lepiej przechorować”. Właściwie dlaczego?

Szczepienie powoduje wytworzenie takiej samej odporności jak przebycie danej choroby, bez wszystkich przykrych objawów i konsekwencji infekcji. Po co w takim razie męczyć się z chorobą i ryzykować wystąpienie powikłań? W trosce o zdrowie nasze i naszych dzieci korzystajmy z możliwości jakie niesie rozwój medycyny. W decyzji o szczepieniu kierujmy się zdrowym rozsądkiem i rzetelnymi informacjami naukowymi.

- Szczepionki chroniące przed określonymi zakażeniami zastępują odpowiedź pierwotną organizmu, gdy pojawią się niebezpieczne patogeny. Zalecam zatem stosowanie tego rodzaju preparatów ochronnych w chorobach zakaźnych, w których są one dostępne – tłumaczy dr Stokłosa.

Oprac. (stan) na podstawie artykułu Katarzyny Girczys-Połedniok, rezydentki i doktorantkki na Oddziale Klinicznym Psychiatrii w Tarnowskich Górach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, oraz informacji z serwisu www.naukawpolsce.pap.pl









Wstecz

comments powered by Disqus