Wieści

Profesor od seksu

Alfred Kinsey, biolog po Uniwersytecie Harvarda, seksuologią zajął się w latach 40., gdy był już profesorem Indiana University. Miał wtedy reputację wybitnego znawcy szczególnej odmiany os (rodzina Cynipoidea). Jest to okoliczność istotna z dwóch względów. Po pierwsze, posiadana pozycja akademicka dawała Kinseyowi większą swobodę działania i zapewniała intelektualną niezależność. Po drugie, wcześniej zdobyte nawyki badawcze skłaniały go do traktowania ludzkiego zachowania seksualnego jako „normalnego” tematu badawczego. Kinsey jednak nieco naiwnie zakładał, że „zastąpienie” os ludźmi nie wpłynie na jego obiektywizm.

W 1948 roku prowadzona przez Kinseya grupa badawcza opublikowała pierwszy raport z badań ankietowych prowadzonych wśród 18 tys. Amerykanów, noszący tytuł „Sexual Behavior of the Human Male” (dosłownie: „Seksualne zachowanie ludzkiego samca”). Natychmiast stał się on bestsellerem. To grube, dwutomowe opracowanie, wolne od moralizatorstwa, zawierało suche statystyki dotyczące zachowań seksualnych, liczby partnerów, częstości współżycia i stosowanych technik erotycznych. Były tam też dane odnoszące się do praktyk uważanych przez wielu za naganne czy niemoralne, na przykład do małżeńskiej niewierności, masturbacji czy homoseksualizmu.

Seksualne zachowania ludzkiej samicy

Po pierwszych pozytywnych reakcjach recenzentów i zwykłych czytelników rozpoczął się atak krytyków zarzucających Kinseyowi wszelkiego rodzaju merytoryczne i metodologiczne błędy, a przede wszystkim moralny indyferentyzm. Miało go dowodzić to, że w raporcie Kinsey nie potępiał różnych niegodziwych – zdaniem atakujących – praktyk seksualnych.

Prawdziwą burzę wywołało jednak opublikowanie w 1953 roku raportu poświęconego życiu seksualnemu amerykańskich kobiet – „Sexual Behavior in the Human Female” (dosłownie: „Seksualne zachowania ludzkiej samicy”). Ze zgromadzonych danych wynikało bowiem, że były one nie tylko tradycyjnymi strażniczkami domowego ogniska, lecz prowadziły też intensywne życie seksualne, często bardzo urozmaicone. Rozziew pomiędzy oficjalnym wizerunkiem amerykańskiej kobiety a jej seksualnym portretem stworzonym przez Kinseya był szokujący. „Nie sposób przecenić szkód, jakie książka ta przyniesie upadającej już amerykańskiej moralności” – grzmiał z mównicy kaznodzieja Billy Graham. Co jednak ważniejsze, pod naciskiem wrogiej Kinseyowi opinii Dean Rusk, przewodniczący Rockefeller Foundation finansującej dotychczasowe badania, odmówił dalszego wsparcia. Kinsey bardzo to przeżył, czynił jednak heroiczne wysiłki, by kontynuować swoją pracę. Zaczął cierpieć na bezsenność i niewydolność serca. Zmarł w wieku 62 lat.

Po przedwczesnej śmierci Kinsey stał się legendarną postacią o dwóch obliczach. Jedno to pionier, który otworzył nową dziedzinę dociekań dla prawdziwie naukowych badań, odkrywca prawdy rzuconej w twarz dwulicowemu społeczeństwu i odważny orędownik tolerancji dla seksualnej różnorodności. Drugie oblicze to demoralizator młodzieży. Dla tych, którzy uważali Kinseya za deprawatora, wodą na młyn potępienia stały się rewelacje dotyczące jego prywatnego życia, stopniowo wypływające na światło dzienne. Okazało się, że on i jego współpracownicy byli nie tylko kronikarzami seksualnych obyczajów, lecz także eksperymentatorami, którzy we własnym gronie uprawiali seks w różnych „zakazanych” wariantach, takich jak biseksualizm czy wymiana partnerów.

Kontrowersje wokół metod

Kinsey miał ogromny wpływ na amerykańską i światową seksuologię. Przed jego badaniami seks był głównie tematem dociekań medycznych lub publikacji moralizatorskich. Natomiast jego praca praca nadała naukową wierzytelność metodzie badań ankietowych i rozpowszechniła ją. Do roku 1938, w którym Kinsey rozpoczął swoje wywiady, opublikowanych zostało jedynie około 20 statystycznych sondaży dotyczących życia seksualnego. W ciągu 50 lat od ogłoszenia raportu Kinseya prac takich ukazało się ponad 750.

Stosowana przez zespół Kinseya metodologia spotkała się jednak z krytyką kilku uznanych autorytetów w dziedzinie metod statystycznych. Zarzucali mu oni, nie bez pewnej racji, amatorskie podejście do statystycznej obróbki zebranych danych (odpowiedzialny był za nią jego student). Ci sami uczeni przyznali też, że badania Kinseya miały pionierski charakter.

Niektórzy krytycy twierdzili również (i często twierdzą nadal), że za rzekomym naukowym obiektywizmem Kinseya ukryty był w rzeczywistości społeczny aktywizm, ponieważ nie był on bezstronnym obserwatorem, lecz rzecznikiem seksualnej tolerancji, traktującym naukę jako instrument, który pozwoli społeczeństwu amerykańskiemu wyzwolić się spod władzy „wiktoriańskiej represji”. Jest to jednak argument problematyczny, bowiem trudno wyobrazić sobie badacza ludzkich zachowań seksualnych zdolnego do zachowania pełnego obiektywizmu. Każdy z nas ma jakiś stosunek do seksu i stosunek ten, czy tego chcemy, czy też nie, zabarwia nasze obiektywne oceny. Gdyby Kinsey był człowiekiem moralnie konserwatywnym, prawdopodobnie wyniki jego badań – jeśli w ogóle by je podjął – byłyby odmienne.

Czytelnicy raportów zwrócili też uwagę, że Kinsey sprawia wrażenie, jakby traktował wyniki swoich sondaży jako ponadczasową prawdę o ogólnoludzkiej, międzykulturowej nośności. Nie formułuje wyraźnie własnego poglądu na temat tego, czy ludzkie zachowania seksualne mają charakter uniwersalny i poniekąd instynktowny, czy też są kształtowane przez kulturę.

Są to oczywiste słabości, lecz dla uważnego i krytycznego czytelnika praca Kinseya pozostanie wartościowa, zwłaszcza jeśli uwzględni czas i miejsce jej powstania. Stosowanie rygorystycznych statystycznych metod w badaniach seksuologicznych jest niezwykle trudne i nawet najnowsze i najbardziej wiarygodne badania budzą wiele wątpliwości. Stworzenie właściwej „próbki statystycznej” ankietowanych osób było – praktycznie biorąc – niemożliwe. Kinsey skazany był na ankietowanie tylko tych, którzy się na to zgodzili. Jego próbka jest więc bez wątpienia niereprezentatywna. Jednak naukową wartość pracy Kinseya ratują dwie rzeczy: sama liczebność próbki i jego wyjątkowa zdolność do uzyskiwania od rozmówców szczerych wyznań. Był on pod tym względem bardzo wymagający i w wywiady wplatał pytania testujące prawdomówność badanych osób. W razie wątpliwości odrzucał ankietę jako bezwartościową.

Niezależnie od kontrowersji Kinsey był naukowcem który przetarł nowe szlaki badawcze. Nieprzypadkowo nazywa się go dziś czasem ojcem rewolucji seksualnej.

(Oprac dar, na podstawie art. Krzysztofa Szymborskiego pt. „Co nam uczynił Kinsey”, Charaktery 3/2005)
foto: Bill Dellenback; © Kinsey Institute


ILE POWINIEN TRWAĆ SEKS?

Alfred Kinsey był autorem jednego z pierwszych badań naukowych na ten temat czasu trwania stosunku seksulanego. Gdy prawie 70 lat temu ankietował on swoich rodaków, trzy czwarte mężczyzn przyznawało, że do ejakulacji dochodziło u nich po około 2 minutach od rozpoczęcia penetracji. Odpowiadało to mniej więcej 62 ruchom frykcyjnym, które - jak skrupulatnie wyliczył inny z XX wiecznych badaczy - dzieliły w owych czasach mężczyznę od rozkoszy - CZYTAJ DALEJ.


Wstecz

comments powered by Disqus