Wieści

Ile powinien trwać seks?

Jak długo powinniśmy się kochać? – to jedno z najczęściej zadawanych pytań na forach internetowych. Stawiają je kobiety i mężczyźni, początkujący i zaawansowani, nieśmiali i bezpruderyjni. O odpowiedzi na ich wątpliwości pojawiają się szokujące podpowiedzi i budzące wątpliwości przechwałki tych, którzy twierdzą, że erotyczne uniesienia fundują sobie i swoim partnerkom do białego rana. Czy można im ufać? Jak jest w istocie?

Ile rzeczywiście trwa seks
Autorem jednego z pierwszych badań naukowych na ten temat był słynny amerykański biolog i seksuolog Alfred Kinsey. Gdy prawie 70 lat temu ankietował on swoich rodaków, trzy czwarte mężczyzn przyznawało, że do ejakulacji dochodziło u nich po około 2 minutach od rozpoczęcia penetracji. Odpowiadało to mniej więcej 62 ruchom frykcyjnym, które - jak skrupulatnie wyliczył inny z XX wiecznych badaczy - dzieliły w owych czasach mężczyznę od rozkoszy.
Od badań Kinseya upłynęło wiele wody, przeprowadzono w tym czasie niezliczoną liczbę badań. Obserwując ich wyniki jasno widać, że deklarowana długość stosunku stopniowo się wydłuża: np enerdowscy Niemcy obojga płci z lat 80 mówili o 5 minutowym seksie, dla Czechów z końca XX wieku standardem było już 15 minut. W Polsce badania na ten temat regularnie prowadzi prof. Zbigniew Izdebski. Z jego raportów o seksualności Polaków dowiadujemy się, że przeciętny czas stosunku z penetracją wynosi ok. 14 minut, przy czym przeciętna długość aktu seksualnego od momentu rozpoczęcia gry wstępnej - to aż (!?) 28 minut.
Seksuologowie uśredniając rozmaite badania, zgadzają się że stosunek trwa między 5 a 15 minut - przy czym ani te krótsze, ani te dłuższe akty nie są czymś niezwykłym.

Chcielibyśmy seksu więcej
A ile powinien trwać twój seks? Czy jest wystarczająco długi? O to pytał m.in. amerykański psychiatra i pisarz Keith Russel Ablow. W jego badaniach ujawniono, że co trzeci z mężczyzn chciałby stosunku trwającego godzinę, połowie ankietowanych wystarczyłby seks półgodzinny, a co siódmy zadowoliłby się 10 minutami. 
Z kolei amerykańskie badaczki, profesor psychologii Sandra Byers i Andrea Miller, pytając o optymalny czas na seks, prosiły również o wskazanie, jak długo powinna trwać gra wstępna a jak długo - sam stosunek. Okazało się, że ankietowani marzyli zarówno o dłuższej niż w rzeczywistości grze, jak i dłuższym stosunku, ale woleliby wydłużyć raczej sam stosunek niż grę wstępną. I tak, mężczyźni chcieliby kochać się przeciętnie 28 minut, a kobiety 14 minut - podczas gdy najczęściej zajmowało im to minut 7.

Ile seksu daje satysfakcję?
A ile potrzeba czasu, by oboje partnerzy odczuli pełnię przyjemności? Wyniki najnowszych badań na ten temat są zaskakujące i obalają stereotypowe wyobrażenie wielogodzinnego seksu doskonałego. Kanadyjscy i amerykańscy terapeuci ustalili, że przeciętna para kocha się od 3 do 13 minut i tyle w zupełności im wystarcza.
Eric Corty i Jenay Guardiani, naukowcy z Penn State Erie w Pensylwanii przeprowadzili wywiady z 50 członkami Towarzystwa Terapii Seksualnej, w którego skład wchodzą nie tylko psychologowie i seksuolodzy, ale również fizjoterapeuci i terapeuci rodzinni. Mieli oni wskazać, bazując na relacjach swoich pacjentów, ile trwa akt seksualny, który jest: w sam raz, pożądany, za długi i za krótki. O dziwo, seks „w sam raz” trwa od 3 do 7 minut, „pożądany” od 7 do 13 minut, za krótki nie przekracza 2 minut, a zbyt długi zajmuje od 10 do 30 minut.

Mity o długości
Dr Bernie Zilbergeld, autor książki „Nowa męska seksualność” stawia następującą diagnozę: przekonanie o tym, że dobrzy kochankowie to „długodystansowcy” jest zbudowane na micie „penisa doskonałego”, który musi być twardy jak skała, zawsze i przez nieskończony czas w stanie gotowości. Choć tego wyobrażenia nie powinniśmy traktować zbyt poważnie, wiele osób dąży do spełnienia tak wyśrubowanego ideału. Efekt? Niska samoocena kochanków i ciągłe poszukiwanie recepty na to, by rozkosz trwała dłużej, jeszcze dłużej.
Tymczasem nie ma reguły na to, jak długo powinien trwać stosunek, aby dawał satysfakcję. Tak jak różnimy się gustami i kolorem włosów, tak różnimy się upodobaniami seksualnymi. Nasza seksualność zmienia się wraz z naszym rozwojem, a już ukształtowana ulega różnym wpływom zewnętrznym. Dlatego porada z kolorowego czasopisma „jak sprawić, by ona miała kosmiczny orgazm” może pomóc w kontakcie z jedną kobietą, a z inną okaże się zupełnie nietrafiona; jej zastosowanie spodoba się danej partnerce w środę, ale w sobotę może zakończyć się kompletną klapą. Długość stosunku seksualnego zależy bowiem od stopnia podniecenia, nastroju, stanu zdrowia i wielu innych czynników. Nieprawdą jest zatem generalizujące twierdzenie: im dłuższy seks, tym lepszy i tym większa przyjemność.

Oprac. (dar) na podst. art. Magdaleny Kobyłeckiej pt. „420 sekund do orgazmu”, Charaktery 10/2009
foto: Galina Tcivina/shutterstock.com


Wstecz

comments powered by Disqus