Wieści

Tajemnice umysłowych złudzeń

Wyobraź sobie, że siadasz przy stole, na którym leżą cztery dość zaskakujące przedmioty: parawan, gumowy model ręki oraz dwa pędzelki. Eksperymentator prosi cię, abyś schował swoją rękę za parawanem i zakrywa ją materiałem tak, żebyś jej nie widział. Następnie kładzie przed tobą sztuczną rękę w miejscu, gdzie pewnie leżałaby twoja ręka, gdybyś nie ukrył jej wcześniej za parawanem. Sytuacja wygląda tak, jak na zdjęciu obok. Następnie osoba prowadząca badanie bierze do ręki pędzelki i zaczyna jednocześnie, w tym samym tempie, głaskać twoją rękę za parawanem i sztuczną rękę leżącą przed tobą. Okazuje się, że zaledwie po dziesięciu minutach takiej manipulacji zaczynasz traktować gumową rękę jak własną. Doświadczasz iluzji gumowej ręki (rubber hand illusion).

Moja obca ręka

Efekt zaobserwowany w pionierskich badaniach, przeprowadzonych w 1998 roku przez Matthew Botvinicka z Center for Cogni­tive Neuroscience, University of Pennsylvania, i Jonathana Cohena z Princeton Neuroscience Institute, Princeton University, zapoczątkował lawinę eksperymentów. Próbowano określić, jak dochodzi do powstania tej zaskakującej iluzji. Jak to możliwe, że tak łatwo można zaburzyć percepcję ciała u zdrowych osób? Jaki jest mechanizm powstawania świadomości samego siebie? Dziś jesteśmy trochę bliżej odpowiedzi na te pytania.

Aby zrozumieć przyczyny złudzenia gumowej ręki, należy przyjrzeć się, jak je wywołano. U badanego dochodzi do konfliktu pomiędzy zmysłami, w szczególności między informacjami wzrokowymi i dotykowymi. Iluzja powstaje, gdy równocześnie takim samym pędzelkiem i w tym samym miejscu dotykane są obie ręce – ta gumowa, którą badany widzi, i ta prawdziwa, ukryta przed jego wzrokiem. Badany czuje dotyk na swojej ręce, lecz widzi go na ręce gumowej. Naukowcy uważają, że dzięki mechanizmom integracji sensorycznej dane z obu zmysłów są scalane w spójne doświadczenie i w rezultacie gumowa ręka zaczyna być traktowana jak własna. Wystarczy minuta synchronicznej stymulacji, by wywołać ten efekt! Kiedy stymulacja trwa dłużej, iluzja pojawia się i znika. Natomiast gdy stymulacja obu rąk nie jest zsynchronizowana, iluzja nie powstaje.
Skąd wiadomo, czy osoba badana rzeczywiście doświadcza iluzji gumowej ręki? Często badacze polegają na relacjach osób badanych, które mówią, co czują. Ale wykorzystuje się też obiektywne miary, na przykład tzw. dryf proprioceptywny, czyli zmianę w ocenie umiejscowienia ręki w odniesieniu do reszty ciała. Okazuje się, że osobom ulegającym iluzji wydaje się, że ich prawdziwa ręka jest bliżej tej gumowej niż w rzeczywistości.

Wyniki eksperymentów prowadzonych przez zespół Lorimera Moseleya z Londynu sugerują, że pod wpływem iluzji gumowa ręka odczuwana jako własna przejmuje miejsce rzeczywistej kończyny w schemacie ciała. Fizyczna ręka jest wówczas w pewnym sensie traktowana jak obca; w efekcie staje się chłodniejsza, bo mniej krwi przez nią przepływa. A kiedy eksperymentator zadaje cios w gumową rękę, większość badanych odruchowo odsuwa rękę prawdziwą, jakby to ona została naprawdę zaatakowana. Niektórzy mówią wręcz, że czują w niej ból.

Dotyk ducha

Wpatrujmy się przez chwilę w czarną kropkę, która znajduje się w miejscu skrzyżowania białych pasków. Po 30 sekundach przenieśmy wzrok na szare tło. Prawdopodobnie zobaczymy ciemny, niemal czarny krzyż, raz mocniejszy, raz słabszy. Będzie szczególnie wyraźny, jeśli przymrużymy oczy, by przywołać obraz i opóźnić jego zanikanie. Jako że „duch” jest negatywem obrazu, na który wcześniej patrzyliśmy, efekt ten jest określany jako powidok negatywny. Skupienie wzroku na białym krzyżu spowodowało zmęczenie fotoreceptorów siatkówki. Dlatego kiedy potem patrzymy na neutralne szare tło, obszar, który wcześniej intensywnie pracował, pobudza się z mniejszą siłą niż obszary sąsiadujące.W efekcie widzimy czarny krzyż. Dlaczego jednak obraz ten z czasem blaknie?

Częściowo dzieje się tak dlatego, że zmęczone receptory powoli dochodzą do siebie. Na co dzień, gdy patrzymy na rzeczywiste obiekty, nasze oczy są w ciągłym ruchu. Kiedy rozglądamy się po pomieszczeniu, patrzymy na drogę lub twarz rozmówcy, czytamy tekst, rozpoznając nowe albo ważne informacje – obrazy przesuwają się lub skaczą po siatkówce oka. Ciągły ruch zapobiega przyzwyczajeniu się lub zmęczeniu receptorów, ponieważ w każdym miejscu siatkówki pojawiają się wciąż nowe wzory. Skupiając przez chwilę wzrok w jednym punkcie, możemy próbować wyeliminować wszystkie celowe ruchy. Zauważymy wtedy, że pewne elementy będą blaknąć (grafika poniżej). Zjawisko to jest określane jako efekt Troxlera. Zanikanie obrazu trwa jednak bardzo krótko, ponieważ oczy nigdy nie przestają całkowicie się poruszać. Mikroskopijne mimowolne ruchy oczu występują nawet wtedy, gdy usilnie staramy się skupić wzrok w jednym punkcie. Takie fizjologiczne drgania pozwalają uniknąć zmęczenia neuronom wykrywającym krawędzie obrazów, nawet podczas dłuższej fiksacji, zapewniają bowiem stałe odświeżanie. Powidok jednak, w przeciwieństwie do rzeczywistych obrazów, pozostaje przyklejony do siatkówki. Neurony nie zostają wtedy odświeżone i zmęczenie szybko daje o sobie znać.

Wielka teoria zjawisk niezwykłych

Mimo że wciąż daleko nam do uzyskania odpowiedzi na pytanie, jakie cechy mózgu sprawiają, że formułujemy dziwne przekonania, pewne interesujące dane nasuwają możliwe wyjaśnienie naszej wiary w duchy, prekognicję, telepatię itp. Wiele badań psychologicznych i neurobiologicznych pokazało, że półkule mózgowe tak naprawdę są zaskakująco podobne do siebie i obydwie są zdolne wykonywać zadania tego samego rodzaju. Mimo to każda z nich dąży do specjalizacji w określonych sposobach myślenia. Na przykład lewa jest lepsza w języku, matematyce i myśleniu logicznym, prawa tymczasem bryluje w rozpoznawaniu twarzy, w niektórych aspektach twórczości, wyobraźni i muzyce. Według niektórych psychologów, ludzie różnią się pod względem dominacji półkul. W zależności od tego, która wiedzie prym, w myśleniu o sobie i świecie w większym stopniu polegamy albo na doświadczeniu, albo na racjonalnym wnioskowaniu. Peter Brugger z Universitätsspital Zürich wysunął hipotezę, zgodnie z którą za przekonaniami ludzi, że doświadczyli zjawisk paranormalnych, może stać prawa półkula móz­gowa.
Na przykład osoby te bardziej cenią intuicję niż racjonalne myślenie i wyjątkowo dobrze wypadają w dostrzeganiu twarzy, które w rzeczywistości nie istnieją. Chcąc sprawdzić swą nieco kontrowersyjną hipotezę, przez ostatnią dekadę Brugger razem ze swoimi współpracownikami przeprowadził szereg fascynujących eksperymentów. 

Spójrzmy na dwa rysunki twarzy obok. Która z nich wydaje się weselsza? Buźka na ilustracji A uśmiecha się po prawej stronie, natomiast na rysunku B – po lewej. Odbierając informacje wzrokowe, używamy półkuli przeciwnej do oka, z którego one pochodzą, zatem informacje z lewej strony obrazka są przetwarzane w prawej półkuli, a z prawej strony ilustracji – w lewej. Niektórzy badacze przypuszczają, że osoby z dominującą prawą półkulą będą w większym stopniu polegać na informacjach pochodzących z lewej strony obrazka, zatem częściej będą wskazywać buźkę B jako weselszą niż A. 

Czytanie w cudzych myślach

Przykładem „czytania w czyichś myślach” jest także stworzenie przez magika iluzji wolnego wyboru. Jednym ze słynniejszych tego typu trików jest sztuczka zwana „1089 Force”. Iluzjonista prosi osobę o wybranie trzycyfrowej liczby. Warunkiem jednak jest, by pierwsza i ostatnia liczba różniły się co najmniej o dwa. Załóżmy, że wybrał on liczbę 419. Następnie magik prosi o odwrócenie kolejności cyfr i zapisanie nowej liczby. Jest to teraz 914. Kolejno należy odjąć mniejszą liczbę od większej. 914 minus 419 daje wynik 495. W ostatnim kroku trzeba odwrócić uzyskaną liczbę (uzyskamy 594) i dodać ją do 495. Przypadkowy widz oznajmia, że otrzymał liczbę 1089.
Ten trik jest jednym z wielu opierających się na tym, że po wykonaniu kilku działań na różnych liczbach wychodzi nam ten sam wynik. W tym przypadku każda trzycyfrowa liczba po wykonaniu tych działań prowadzi do wyniku 1089. Iluzje tego typu nazywane są złudzeniami wolnego wyboru, gdyż polecenia magika mają sprawić na nas wrażenie, że podejmujemy dobrowolne decyzje – wybierając liczbę na początku zadania. Wrażenie świadomego i wolnego podejmowania decyzji jest tak silne, że nie orientujemy się, że tkwi w tym prosty podstęp.
Inny przykład „magii”: wybierz liczbę od 2 do 9, a następnie pomnóż ją przez 9 i dodaj do siebie cyfry wyniku. Dalej pomyśl o państwie na pierwszą literę uzyskanej liczby. Jeśli to wykonasz, to pomyśl o kolorze którego nazwa zaczyna się na na trzecią literę wybranego państwa. W ostatnim kroku pomyśl o kwiatku, którego nazwa zaczyna się na drugą literę wybranego koloru. Masz?
Jeśli na końcu pomyślałeś o irysie, to jesteś wśród większości. W tym triku każde działanie matematyczne prowadzi do tego, że wybiera się państwo na literę „d”, a Dania jest najpopularniejsza. Następnie należy wybrać kolor na literę „n” i większość osób pomyśli o niebieskim. Dlatego też kolejna litera to „i”, a irys to najpopularniejszy kwiat na tę literę. Oczywiście jeśli ktoś na początku wybrał inne państwo, na przykład Dominikanę, to trik nie zadziała. Iluzjonista jednak opiera się na najczęściej występującym schemacie myślowym, starając się stworzyć iluzję wolnego wyboru.

Karciana sztuczka
























Opracowano na podst:

„Łowcy duchów”, Psychologia Dziś 2/2012
„Dotyk ducha”, Psychologia Dziś 5/2012
„Oszukać ciało”, Charaktery 1/2013
grafika na samej górze: agsandrew/shutterstock.com


CZYTAJ RÓWNIEŻ : 

Mózgowe połączenia
Tydzień Mózgu - program wydarzeń
Mózg (nie)zbadany

PROMOCJA: Pakiet tematyczny - Mózg do kupienia w naszym Sklepie!

Wstecz

comments powered by Disqus