Wieści

Kopciuszek sado-maso

Film Piędziesiąt twarzy Greya ustanowił w Polsce nowy rekord otwarcia – w pierwsze trzy dni obejrzało go w kinach ponad 800 tysiecy widzów. Z kolei sprzedaż książkowej trylogii (na podstawie której powstał film) już dawno pobiła rekordy wszech czasów, czyniąc z autorki jedną z najbardziej wpływowych osób show-biznesu. E.L. James (Erika Leonard), stateczna żona i matka z londyńskiego przedmieścia, drogę na szczyt rozpoczęła kilka lat temu, opisując swoje erotyczne fantazje w Internecie. Jako wielbicielka romansów, a zwłaszcza sagi Zmierzch, posłużyła się sprawdzonym baśniowym motywem (wrażliwa dziewica spotyka tajemniczego, atrakcyjnego mężczyznę) co sprawiło, że książka zyskała status kultowej.

Trzyczęściowa powieść przedstawia relację między studentką literatury, Anastasią Steele, a odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą, niespełna 30-letnim Christianem Greyem. Mężczyzna ten ma specyficzne podejście do kobiet – lubi dominować. Ustanawia reguły (dotyczące chyba każdego aspektu życia), za nieposłuszeństwo bezwzględnie wymierza kary: klapsy, smaganie batem, wiązanie i tym podobne. Mimo tego – a może właśnie dlatego – nie narzeka na brak powodzenia.

Skąd więc popularność książek i filmu? Czy, jak twierdził Sigmund Freud, kobiety to faktycznie urodzone masochistki? Feministki pytają: Dlaczego opowieść o sadomasochistycznej relacji zawładnęła masową wyobraźnią? Czy to przez „patriarchalną przemoc, powszechnie doświadczaną ze strony ojców”? Brytyjska dziennikarka i pisarka Samantha Brick w wywiadach krytykuje Pięćdziesiąt twarzy Greya jako „fatalnie napisane porno, które poniża kobiety”; „Bohaterka jest ofiarą, zgadza się zostać seksualną niewolnicą. A mamy XXI wiek! Kobiety są moralnym kompasem społeczeństwa – stanowimy serce domu i pracujemy zawodowo. Przesłanie książki jest więc upokarzające, uwłaczające naszej pozycji”.

Czy są powody do zmartwienia? Niekoniecznie. W latach 70. E. Barbara Hariton, analityczka i terapeu­tka, prowadziła badania „The Sexual Fantasies of Women”. Na podstawie wywiadów z dziesiątkami swoich klientów stwierdziła, że „powszechne fantazjowanie o «władzy» nie dotyczy odrzucenia czy nadużycia. Pojawia się w marzeniach o byciu wyjątkową i godną starań”. Patricia H. Hawley z University of Kansas, wykorzystując tamte ustalenia, prowadziła niedawno własne badania nad fantazjowaniem o uległości i przedstawiła je w „Journal of Sex Research”. Okazuje się, że mężczyźni i kobiety w takim samym stopniu wyobrażają sobie siebie jako... zdominowanych. Co ciekawe, w przypadku mężczyzn ma to uwalniać od lęku przed odrzuceniem ze strony podniecającej i agresywnej „kobiety marzeń”.

Dla psychoterapeutki Sari Cooper powieść E.L. James w ogóle nie powinna być postrzegana w kategoriach społeczno-politycznych, ponieważ dotyczy sfery zmysłów i emocji. „To rodzaj zabawy dla dorosłych, jaką wielu raczej zachowa w fantazjach. Książka i film stały się hitami, ale czy naprawdę wszystkie kobiety podejmą rolę Any?” – zastanawia się terapeutka. Również dr Herbenick (która wykłada w Kinsey Institute na Indiana University-Bloomington i jest autorką Sex Made Easy) wątpi, by czytelniczki nagle zaczęły praktykować BDSM: „Nie spodziewam się masowych przemian w sypialniach”. Według Sallie Foley, kierowniczki University of Michigan Sexual Health Certificate Program, autorki Sex Matters for Women, najważniejsze, że dzięki dyskusjom towarzyszącym Pięćdziesięciu twarzom Greya więcej osób przekona się i uspokoi, „że to normalne mieć fantazje, a kobiety zafascynowane Pięćdziesięcioma twarzami Greya nie zamierzają rezygnować z prawa do głosowania”. 

BEATA BANASIAK-PARZYCH jest socjologiem rodziny, absolwentką Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jest prezesem Stowarzyszenia na rzecz Niezależnych Inicjatyw Rodzinnych LATONA.

grafika: BeZetHa

Cały tekst znajdziecie w „Charakterach” nr 9/2012. Polecamy!


Wstecz

comments powered by Disqus