Wieści

Loty pełne emocji

Jeden z doświadczonych polskich skoczków, który przed laty skoczył 160 m, tak opisał swe doznania: „Im dalej się leci, tym bardziej człowieka zatyka, tym jest przyjemniej. Przy locie na odległość 160 metrów ma się wrażenie szybowania; jest możliwość dokonywania skrętów na boki i zmiany toru lotu; ma się uczucie swobodnego opadania, jak lekka kartka papieru; w takim skoku jest dużo czasu, ma się czas na wszystko - można pomyśleć o skoku, można wykonać celowe ruchy rękami, powoli, by skorygować lot, można wszystko robić w zwolnionym tempie, nie trzeba się spieszyć. Dopiero w takim skoku można sobie uświadomić przyjemność lotu. Myśli biegną wówczas bardzo szybko, a zarazem spokojnie - w takim skoku można by ogarnąć myślami całe swe życie. Pragnąłbym, by taki lot można było przedłużyć do pół godziny”.

Wszyscy skoczkowie odczuwają opisany wyżej stan przyjemności i uniesienia. Nieraz jest on zbliżony do błogostanu (euforii). Siła i głębia emocji jest tak wielka, że niektórzy wydłużają lot wbrew zasadom bezpieczeństwa i przekraczają granice dopuszczalnego ryzyka. Trzech badanych skoczków podało, że z tego powodu wydłużyli lot i wylądowali na klatce piersiowej (jeden dwukrotnie i doznał dotkliwych obrażeń).

Wśród stanów emocjonalnych związanych z uprawianiem skoków narciarskich na pierwszy plan wysuwa się lęk. Każdy bowiem skok na dużą odległość może grozić wypadkiem lub urazem. Nie można wykluczyć, że zdarzające się nieraz upadki skoczka na rozbiegu lub na progu są wynikiem wątpliwości lub lęku przed nieudanym skokiem. Dzieje się tak mimo świadomości, że upadek na rozbiegu może być groźniejszy niż przy lądowaniu.

Podczas lotu funkcje spostrzegania wyraźnie się zawężają. Skoczek spostrzega opór powietrza i pozycję swego ciała w przestrzeni oraz prędkość, z jaką zbliża się do zeskoku.. Rzadko też się zdarza, że słyszą np. okrzyki lub zapowiedzi z megafonów. Oszołomienie skokiem bywa u wielu tak duże, że jeszcze jakiś czas po oddaniu skoku nie słyszą aplauzu publiczności i dowiadują się o nim jakby z odroczeniem. Prędkość skoku jest tak duża, że uniemożliwia rejestrowanie wszystkich bodźców, nawet ważnych dla samego skoku. Wydaje się, że wiele bodźców zewnętrznych, głównie wzrokowych i słuchowych, skoczek spostrzega jakby poza progiem świadomości.

Zmienione poczucie upływającego czasu oraz zaburzenia pamięci to najbardziej swoiste stany emocjonalne przeżywane w locie przez skoczków narciarskich. Tych doznań z kręgu psychopatologii nie spotyka się w innych dyscyplinach sportu.

Prof. Zdzisław Ryn
jest psychiatrą. Opisywane przez niego badania przeprowadzono pod w latach 90. na AWF w Krakowie.

Opracowano na podst. tekstu „Lot ku nieopisanej szczęśliwości” (Charaktery 2/1998)
foto: Reshetnyova Oxana/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus