Wieści

Polacy protestują

Według raportu Centrum Badania Opinii Społecznej pt. „Potencjał niezadowolenia społecznego – stosunek do różnych form protestu” (kwiecień 2013) poparcie dla rozmaitych akcji protestacyjnych od lat stopniowo rośnie. Jak podaje CBOS, o ile w 1995 roku tylko 11 procent ankietowanych akceptowało jako formę protestu blokowanie dróg, to w roku 2013 na takie zachowania zgadzało się już 31 proc. badanych. Akceptacja dla strajków z kolei wzrosła z 50 proc. w 1995 roku do 62 proc. w 2013.

Dlaczego tak się dzieje? Co jest przyczyną wzrastającej akceptacji dla czynnych protestów? Na jakiej zasadzie oceniamy protestujących?

Prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny:
Rzeczywiście sondaże pokazywały poparcie społeczeństwa dla górników, zatem możliwe jest również, że i protesty rolnicze zyskują taką sympatię. Należy jednak pamiętać, że jest to poparcie deklarowane. Gdy po jednej stronie stoi władza, a po drugiej zwykli ludzie, to większość społeczeństwa będzie przeciwko władzy – szczególnie jeśli nie jest to władza zbyt popularna. 
Przypuszczam, że stosunek Polaków do tych protestów rozgrywa się na dwóch poziomach. O pierwszym już wspominałem: jest to deklarowane poparcie, które ludzie wyrażają przepytywani przez ankieterów. Podejrzewam jednak, że w prywatnych rozmowach Polacy dość często narzekają na rosnące przywileje dla grup, które były w stanie wywalczyć je. To ten drugi poziom.
Przeciętny Polak nie ma według mnie poczucia, że jeśli rząd da coś jednej grupie społecznej, to może nie wystarczyć pieniędzy na inne państwowe wydatki. Ocena słuszności danego protestu zależy w głównej mierze od tego, co widzimy w telewizji, słyszymy od znajomych. Dodatkowo, jeśli uważamy, że rząd sobie kiepsko radzi, to jesteśmy bardziej skłonni uważać, że protestujący mogą mieć w wielu sprawach rację.
Z kolei negatywne postawy wobec protestów mogą mieć źródło w poczuciu pewnej niesprawiedliwości. Przeciętny Polak może czuć, że dobrze zorganizowane grupy zawodowe są w stanie wywalczyć sobie przywileje, podczas gdy on sam ma problemy z dostaniem jakiejkolwiek podwyżki.

Dr Konrad Maj, psycholog społeczny:
Protesty rolnicze odczuwam na własnej skórze – mieszkam w miejscu, które zostało właśnie zablokowane, przez rolnicze blokady nie mogłem dojechać do pracy. Ale to nie wpływa na moją ocenę obecnych protestów. I tak solidaryzowałbym się z tymi, którzy ucierpieli na skutek rolniczych blokad.
Uważam, że taka forma wyrażania społecznego niezadowolenia cofa nas do lat 90. Rolnicy sprawiają wrażenie, jakby byli skupieni wyłącznie na walce. Nie starają się przedstawiać w racjonalny sposób swoich racji. Nie widzę u nich chęci rozmowy, nie widzę argumentów... To jest bardzo szkodliwe zjawisko, gdyż nie wiadomo, jak rozmawiać z kimś, kto występuje z pozycji siły.
Moim zdaniem sposób postępowania rolników może tak naprawdę pogorszyć ich sytuację. Brak spokojnego merytorycznego i racjonalnego wyrażania swojego niezadowolenia sprawi, że społeczeństwo w końcu zacznie żywić do nich niechęć.
Z drugiej strony badania pokazują, że ludzie popierają tego typu protesty pod wpływem emocji, a nie racjonalnej analizy. Przekonują nas liderzy, którzy wydają się mocno zaangażowani w sprawę, o którą walczą, którzy zdecydowanie wyrażają swoje żądania. Nie odwołują się oni do rozumu, ale do emocji.

grafika: Shutterstock.com / Danomyte
(fb)

Wstecz

comments powered by Disqus