Wieści

Stacja dla potrzebujących

Ireneusz Białek jest kierownikiem Działu ds. Osób Niepełnosprawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Opracował szeroki program wsparcia osób niepełnosprawnych, które chcą kształcić się na poziomie uniwersyteckim. Koordynował wiele projektów europejskich związanych z problematyką dostępu osób niepełnosprawnych do życia społecznego. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za wybitne osiągnięcia w działalności społecznej.

Katarzyna Moskal: – Liczba studentów zmagających się z problemami psychicznymi, żyjących w nadmiernym stresie, w ostatnich latach znacząco się zwiększa. Jakie mogą być tego przyczyny?
Ireneusz Białek:
– Przyczyny są prozaiczne. Życie przyspiesza coraz bardziej, młodzi ludzie migrują. Przyjeżdżają z małych miejscowości na studia w dużym mieście uniwersyteckim, gdzie kształci się mnóstwo osób. Po jednym czy dwóch miesiącach przeżywania stresu, związanego z taką zmianą, zaczynają odczuwać jego skutki i szukają pomocy.
Oczywiście, ich problemy nie muszą zaczynać się na uniwersytecie. Przykładowo,
coraz więcej osób szuka wsparcia w związku z problemami związanymi z akceptacją swojej orientacji seksualnej. Na szczęście w ramach naszych programów pracują specjaliści, dla których to nieobcy temat, i którzy także w tym obszarze potrafią skutecznie pomagać.

Czy studenci to grupa z jakichś powodów szczególnie narażona na stres?

– Wszystkie statystyki pokazują, że liczba problemów psychicznych wzrasta nie tylko wśród studentów, ale w całym społeczeństwie, zarówno w Polsce, jak i w Europie. Być może warto byłoby zastanowić się nad dodatkowymi czynnikami. Mówi się o tzw. depresjach jesiennych albo związanych z sesją egzaminacyjną. Faktycznie, w tych okresach po pomoc zwraca się do nas więcej osób. Nie wiem na ile takie tendencje są potwierdzone badaniami, ale z pewnością obserwujemy je jako osoby udzielające wsparcia.
Innym czynnikiem może być też współczesny system edukacji, w którym znaczenie mają  głównie liczby. Dziś, kiedy mamy do czynienia z edukacją masową, niestety, na studenta często nie patrzy się już jak na jednostkę. W Polsce mamy ogromną rzeszę osób studiujących. Może dlatego liczba studentów zmagających się z problemami psychicznymi robi takie wrażenie.

Sądzi Pan, że przykład studentów odzwierciedla problem całego społeczeństwa?
– Tak.  Odwiedzam wiele uczelni, mam do czynienia ze studentami z różnych krajów – stąd wiem, że wszędzie są osoby zmagające się z problemami psychicznymi, a ich liczba wzrasta, i to nie tylko w grupie studenckiej. Trudności zgłaszających się do nas studentów odzwierciedlają problemy w obszarze zdrowia psychicznego nie tylko Polaków, ale i innych narodów europejskich.

W jaki sposób kondycja psychiczna młodych ludzi może wpływać na ich możliwości edukacyjne?
– Nie jestem specjalistą, który mógłby wypowiedzieć się na temat medycznych aspektów takiego wpływu. Muszę jednak przyznać, że jestem dumny, iż tak wiele osób, które z powodu swoich problemów mogłyby nie skończyć studiów, dzięki naszej pomocy w powrocie do równowagi, zdobywa wyższe wykształcenie, zyskując tym samym większe szanse na rynku pracy. To, że dzięki naszemu programowi studentom udaje się, mimo trudności, kontynuować edukację, jest dla nas  ogromną, niematerialną satysfakcją.
Dawniej z powodu problemów ze zdrowiem psychicznym kilkanaście czy kilkadziesiąt osób przestałoby studiować, a ich odejście byłoby widoczne jedynie na słupkach wykresów i w uczelnianych statystykach. Dziś znamy te osoby, ich nazwiska i ich problemy, a pomoc w postaci różnorodnych działań pod marką Konstelacja Lwa spowodowała, że mogą się nadal uczyć.

Z jakich rodzajów wsparcia mogą korzystać studenci UJ?

– Jednym z programów, w których mogą uczestniczyć studenci UJ,  jest program Leo. Początkowo, kiedy był jeszcze finansowany ze środków unijnych, projekt nosił nazwę Konstelacja Lwa. Dziś tej nazwy używamy do określenia marki, pod którą kryją się wszystkie nasze działania związane z problemami psychicznymi studentów.
Leo to program przeznaczony dla studentów doświadczających trudności w obszarze zdrowia psychicznego, którzy potrzebują intensywnego wsparcia. Pomoc ma formę kilkunastu cotygodniowych spotkań indywidualnych z którymś z naszych specjalistów.
W zależności od potrzeb uczestnika, spotkania mają formę konsultacji psychologicznych bądź szkoleń dotyczących technik uczenia się. Studenci zwykle sami się do nas zgłaszają, ale czasem, gdy widzimy, że danej osobie program jest bardzo potrzebny, to my zapraszamy ją do udziału. Trzeba jednak pamiętać, że Program Leo nie jest formą leczenia. Jeśli w konkretnych przypadkach potrzebna jest pomoc medyczna, uczestnicy naszego programu korzystają z niej równolegle, w odpowiednio do tego przeznaczonych miejscach, czyli placówkach służby zdrowia, do których kierują ich nasi specjaliści.
 
Czy pracownicy uczelni też mogą liczyć na pomoc?
– Tak, inicjatywą skierowaną zarówno do studentów, jak i do pracowników uniwersytetu jest „Stacja Konstelacja”. Forma wsparcia udzielanego w ramach tego projektu ma trochę inny charakter. Do Stacji może przyjść po poradę osoba chorująca, z poważnymi problemami, i wówczas zostanie skierowana do odpowiednich specjalistów, ale może to być także ktoś w zupełnie dobrej kondycji psychicznej, na przykład nauczyciel akademicki poirytowany albo zmartwiony zachowaniem studenta, lub koleżanka kogoś, komu potrzebna jest pomoc, przychodząca z pytaniem, jak najlepiej wesprzeć potrzebującego.
„Stacja Konstelacja” to pomoc w formie jednego bądź dwóch spotkań, mniej intensywna od programu Leo, ale chyba także bardzo potrzebna, o czym świadczy jej niesłabnąca popularność. W tej chwili chętnych do uzyskania porady zapisujemy już na styczeń. W 2013 roku na spotkanie trzeba było się rejestrować trzy miesiące wcześniej, a oczekujący zaczęli mieć do nas pretensje, podobne do tych, jakie słyszy się z ust pacjentów oczekujących na wizytę w placówkach służby zdrowia. Brało się to pewnie jednak z tego, że wiele osób mówi, że woli przyjść do nas niż do państwowych placówek.
W ramach naszych działań skorzystać można także z platformy edukacyjnej – bezpłatnego źródła wiedzy w obszarze zdrowia psychicznego. Są na niej dostępne dziesiątki artykułów oraz książka Moja wędrówka, zawierająca refleksje studentów i wykładowców UJ o chorobie psychicznej i o studiowaniu. Tytuł, mimo że w dużym stopniu już znany, wciąż jest pobierany ze strony i stał się swojego rodzaju bestsellerem. Na uniwersytecie rozdaliśmy
siedem tysięcy egzemplarzy książki, ale wciąż trzeba robić dodruki, bo cały czas wzbudza zainteresowanie. Dostępne na platformie artykuły edukacyjne dotyczące problemów psychicznych także są bardzo popularne. Ze statystyk wynika, że Konstelacja Lwa to jeden z najczęściej odwiedzanych serwisów internetowych Uniwersytetu.

Dlaczego dostępność wsparcia psychologicznego i adaptacyjnego na uczelni jest tak ważna?

– Wspierając studentów, budujemy „kładkę” pomiędzy służbą zdrowia a brakiem jakichkolwiek działań. To kładka w postaci miejsca, które nie stygmatyzuje, co zdarza się niestety w przypadku pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Ludzie lubią do nas przychodzić i często oczekują nawet, że będziemy oferowali bezpłatną pomoc medyczną. Niestety, nie możemy świadczyć usług psychiatrycznych i wyręczać służby zdrowia, bo nie taka jest rola programu i uczelni jako takiej. Główny cel naszych projektów polega na wychwyceniu konkretnych problemów i skierowaniu zmagających się z nimi osób do odpowiednich placówek. Oczywiście jeśli jest to potrzebne, bo czasem nawet jedno spotkanie pomaga uporać się z trudnościami.

Wychodzą Państwo z projektami poza uczelnię, w przestrzeń publiczną, jak w przypadku plakatów dotyczących projektu Konstelacja Lwa, umieszczonych w tramwajach...
– To bardzo skuteczna forma. Dzięki niej nie tylko studenci czy pracownicy UJ mogą  poznać nasz przekaz – zastanowić się nad nim, odnieść do swojej sytuacji, a w przypadku przeżywania problemów zacząć szukać pomocy. Myślę, że to działanie bardzo pożyteczne społecznie.
Kiedyś uważano, i jeszcze w wielu miejscach uważa się do tej pory,  że gdy ktoś chodzi do psychologa, terapeuty, czy – co gorsza – psychiatry, musi być z nim „bardzo źle”. Tymczasem w wielu krajach korzystanie z pomocy specjalisty to swego rodzaju norma. W przypadku problemów ze zdrowiem somatycznym ludzie wybierają się do lekarza. Analogicznie, zmagając się z problemami ze zdrowiem psychicznym, bez żadnych oporów powinni leczyć się, korzystając ze wsparcia psychologów czy terapeutów. Co więcej, nawet gdy nie mają problemów, ale pragną lepiej przyjrzeć się sobie i poszerzyć samoświadomość, także mogą odwiedzić specjalistę i nie ma w tym nic niewłaściwego. Poprzez obecność w przestrzeni publicznej staramy się popularyzować takie właśnie podejście i myślę, że w dużej mierze nam się to udało. Na całej uczelni wiszą plakaty, ulotki są rozdawane w tysiącach egzemplarzy, a nasze działania cały czas cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem.
Kiedyś, jeszcze w czasach, gdy programy profilaktyki zdrowia psychicznego były dopiero konstruowane, zwróciłem się do jednej z osób decyzyjnych na UJ z prośbą, aby wywiesić baner promujący nasze projekty na jednym z bardziej widocznych budynków uczelni i nie dostałem na to zgody. Myślę, że nie chciano wprowadzać w przestrzeń publiczną komunikatu świadczącego o tym, że wśród studentów uniwersytetu są także osoby z problemami psychicznymi. Tymczasem ludzie chorujący byli na uczelni już od czasów Kazimierza Wielkiego i prawdopodobnie zawsze tu będą. Co więcej, będą nie tylko na uniwersytecie, ale wszędzie, i powinno się o tym otwarcie mówić. Wówczas stanie się normalne, że potrzebujący nie pozostają bez wsparcia, ale szukają go, bo w znakomitej większości można im skutecznie pomóc. Na szczęście dziś z podobnymi działaniami nie ma żadnych problemów. To pokazuje pozytywną zmianę, jaka zachodzi w świadomości ludzi.

Czy w ramach projektów współpracują Państwo z innymi polskimi uczelniami? A może mają Państwo wiedzę, czy podobne projekty są realizowane na innych uczelniach?
– Na uczelniach powstają programy wsparcia o podobnym charakterze, a ich twórcy często inspirują się naszą dotychczasową działalnością – zapraszają nas do siebie czy dystrybuują przygotowane przez nas materiały. Bardzo się z tego cieszymy, bo im więcej podobnych projektów będzie funkcjonowało, tym komunikat wysyłany przez ich twórców w przestrzeń publiczną dotrze do większej liczby odbiorców. To niezwykle pozytywne zjawisko i działanie kluczowe dla profilaktyki zdrowia psychicznego w Polsce, gdyż pozwala obalić mity otaczające chorobę psychiczną.

Czy można powiedzieć, że w obliczu rosnącej liczby studentów potrzebujących wsparcia, ich zdrowie psychiczne i dobrostan powinny być priorytetem każdej uczelni?

– Priorytetem każdej uczelni jest efektywne kształcenie, ale myślę, że bez wsparcia udzielanego osobom potrzebującym pomocy psychicznej, skuteczne nauczanie nie jest w pełni możliwe. Wielu z uczestników naszego programu często już po zdobyciu wykształcenia przychodzi do nas i mówi, że udział w programie był dla nich kluczowym doświadczeniem podczas całego okresu studiów. Nawet jeśli tego typu wsparcie nie jest najważniejsze, to jednak powinno znajdować się wysoko w hierarchii wartości. Troska uczelni o dobrostan psychiczny studentów świadczy o jej odpowiedzialności za nich.
Konstelacja Lwa od 2010 roku funkcjonowała jako dwuletni projekt dotowany ze środków Unii Europejskiej, ale po zakończeniu projektu i jego sukcesie nie mieliśmy żadnego problemu z przekonaniem władz uczelni, że należy kontynuować działania ze środków własnych UJ. Nasza aktywność po prostu wpisała się w stałą ofertę uczelni i za chwilę stanie się nudnym tematem, który nie będzie poruszany w żadnych wywiadach, bo podobne programy będą normą na wszystkich uniwersytetach.
Jeszcze 15 lat temu obecność niewidomego studenta na uczelni była traktowana jako sensacja – trzeba było walczyć o odpowiednie warunki do kształcenia osób z niepełnosprawnością wzrokową. Dziś widok studenta z białą laską lub psem przewodnikiem jest naturalny i nikogo nie dziwi. Myślę, że z Konstelacją Lwa będzie podobnie – za dwa, może pięć, a może dziesięć lat korzystanie z pomocy psychologicznej przestanie być tematem tabu.

Więcej o problemach psychicznych studentów czytaj w styczniowych „Charakterach” w tekście Amy Novotney pt. „Studenci pod presją”


foto: Ermolaev Alexander/shutterstock.com

Wstecz

comments powered by Disqus