Wieści

Fundamenty świętości i lojalności

Dr Konrad Maj, psycholog społeczny, SWPS: Atak terrorystyczny na paryską redakcję satyrycznego pisma „Charlie Hebdo” niestety nie jest odosobnionym incydentem - w ostatnich czasach fundamentaliści islamscy znacząco się zaktywizowali i musimy być przygotowani na to, że jeszcze nie raz usłyszymy o tego typu tragediach. Takie zdarzenie może stanowić coś w rodzaju zapalnika, który motywuje innych do podjęcia podobnych działań. To niebezpieczne, gdyż osób o skrajnych poglądach nie brakuje. 

W wielu krajach, tam, gdzie dominuje radykalny islam, gloryfikuje się męczenników, którzy oddają życie za Allaha. Dla mieszkańców takich miejsc, atak na innowierców jest szansą na to, żeby zaistnieć, przypodobać się swojemu Bogu. Często, nie mając kontaktu z mniej ortodoksyjnymi formami religii, otoczeni przez ekstremistów, żyją w przekonaniu, że wyznawanie wiary polega na walce z jej przeciwnikami i obronie własnego systemu wartości za wszelką cenę. Co więcej, jakakolwiek forma satyry lub żartów z islamu jest dla nich niedopuszczalna, gdyż muzułmanie traktują wiarę niezwykle poważnie. Samo istnienie pojęcia „Państwa Islamskiego”, które nie jest nazewnictwem stricte politycznym i uznawanym przez wspólnotę narodową, świadczy o tym, iż według jego członków, religia i polityka powinny być ze sobą mocno związane, sprzężone, a wiara ma narzucać sposób myślenia i  funkcjonowania społeczeństwa.

Fundamentaliści islamscy często noszą w sobie pewną złość, czy nawet pogardę w stosunku do świata Zachodu oraz jego reprezentantów. Francuski tygodnik był dla nich pewnego rodzaju uosobieniem negatywnie postrzeganego przez nich stylu życia i właśnie dlatego, członkowie jego redakcji stali się celem zamachu.
Brak pracy, perspektyw na przyszłość, pomysłów na siebie, mogą być kolejnymi czynnikami wyjaśniającymi takie tragedie. Nie spełniając się w innych sferach życia, ekstremiści poszukują sposobu, aby zdobyć podziw, szacunek, być gloryfikowanym. Refleksja nad popełnioną zbrodnią przychodzi dopiero po jakimś czasie -
z relacji medialnych wiemy już, że jeden z zamachowców sam krótko po zamachu zgłosił się na policję.

Oczywiście, nie każdy ortodoksyjny wyznawca Islamu sięga po broń. To także kwestia skłonności do agresji, braku wzorców moralnych, czy nawet zdolności do rozpoznawania konsekwencji swoich czynów. Stresująca dla wielu wyznawców Islamu bywa także sytuacja funkcjonowania na emigracji, gdzie muzułmanie nie mogą żyć w porządku  opartym o zasady prawa koranicznego. Otaczająca ich rzeczywistość jest zupełnie odmienna od tej, w której się wychowywali, co rodzi frustrację i chęć protestu, ale nie znają reguł demokratycznego protestu wyrażanego w sposób pokojowy.

Ekstremiści często nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkie może być powszechne potępienie ich czynów, że całe społeczeństwo może się przeciw nim zjednoczyć, w tym również muzułmanie mieszkający w danym kraju. Ale otoczeni ludźmi, którzy w podobny sposób myślą i podchodzą do kwestii wiary, wpadają w pułapkę jednostronnego myślenia i nienawiści do poglądów innych. Izolacja od tych, którzy mogliby ich radykalizm hamować, sprowadzić na inne tory, potęguje skrajność postaw wyznawców islamu. I tu dochodzimy do kwestii braku odpowiedniej asymilacji społeczno-kulturowej.

Atak terrorystyczny na redakcję „Charlie Hebdo” to dla świata zachodniego sygnał, który uświadamia, że napływ imigrantów z państw o zupełnie innej kulturze i mentalności mieszkańców może powodować konflikt wartości. Świat Zachodu powinien wypracować pewne standardy postępowania z imigrantami o skrajnie odmiennych poglądach oraz innej wierze, którzy przecież, zgodnie z regułami demokracji, mają do nich prawo dopóki nie uciekają się do agresji, podobnie jak daje się (względnie) utrzymać w ryzach nacjonalistów oraz skrajną prawicę. Świat Zachodu musi znaleźć sposoby, aby zapobiegać konfliktom, jednocześnie nie rezygnując ze swoich własnych wartości, takich, jak wolność, równość i dialog bez fizycznej przemocy.  Trudne wyzwanie, jakim jest próba pogodzenia postaw dwóch skrajnie odmiennych światów powinno być jednym z priorytetów  w najbliższych latach.

Dr Tomasz Besta:
Mówiąc o motywach związanych z przeprowadzaniem zamachów terrorystycznych należy pamiętać, że badania z zakresu psychologii nie wykazały aby osoby angażujące się w terroryzm posiadały specyficzną osobowość, czy cechy które ich bardzo odróżniają od innych członków danego społeczeństwa. Podkreśla się natomiast rolę między innymi ideologii, dzięki której sprawcy mogą usprawiedliwiać swoje agresywne działania, procesów grupowych formujących zamachowców, oraz wczesną socjalizację w środowisku pełnym przemocy i uczenie się spostrzegania przeciwników jako złych i nieludzkich. Prowadzi to do niższego pobudzenia fizjologicznego i słabych reakcji emocjonalnych na cierpienie, szczególnie cierpienie „obcych”. Ważnym czynnikiem motywującym jest też ochrona uświęconych wartości, których zbezczeszczenie wywołuje chęć odwetu i zemsty. Chęć ta jest szczególnie widoczna przy przemocy motywowanej czynnikami religijnymi, czy specyficzną interpretacją  nakazów wiary. 

Fundamentalizm religijny charakteryzuje się m.in. czarno-białą wizją świata, nietolerowaniem innych systemów wierzeń i przekonaniem, że przyjęcie dogmatów danej wiary (interpretowanych na swój własny sposób), jest konieczne do prawidłowego funkcjonowania całego społeczeństwa. Taki sposób ekspresji własnej religijności pozwala niektórym ludziom na rozwiązanie dylematów tożsamościowych. Może być to prosta odpowiedź na pytania o to kim jestem i jak należy postępować w świecie wielu, zróżnicowanych systemów wartości. Badania wykazały, że fundamentalizm jest związany między innymi z autorytaryzmem, mniejszą otwartością na doświadczenia, większą preferencją porządku i przewidywalności. Wykazano również negatywny związek pomiędzy fundamentalizmem religijnym, a spontanicznie przejawianym poczuciem humoru.

Warto dokładniej przyjrzeć się też kwestii ochrony uświęconych wartości. Scott Atran, antropolog kulturowy, który prowadził badania terenowe w rejonach konfliktów zbrojnych,  podkreśla, iż w ostatnich latach, gdy zdecydowana większość zamachów samobójczych stosowana jest przez religijnych fundamentalistów, należy mówić o moralnych motywacjach sprawców, a nie operacyjnych, czy strategicznych. W tym ujęciu sztywność poznawcza wraz z towarzyszącym jej moralnym oburzeniem i odmową rozważenia alternatywnych punktów widzenia, może być niezbędnym elementem identyfikacji z moralnym porządkiem panującym w danej wspólnocie religijnej czy społecznej. Mordercy zabijający w imię religii nie są nihilistyczni, walczą o własny porządek moralny, a dehumanizując swoje ofiary, jako wrogów „prawdziwej wiary” usprawiedliwiają najokrutniejsze czyny.

Działania zmierzające do przeciwdziałania religijnie motywowanej przemocy politycznej powinny być rzecz jasna kompleksowe. Jeśli chodzi o reakcje społeczne w obliczu takiej tragedii, szczególnie ważne jest aby nie spostrzegać wyznawców danej religii (w tym wypadku muzułmanów) jako jednorodnej grupy, choć oburzenie społeczne po takich morderstwach może temu sprzyjać. Pamiętajmy, że w zamachu na redakcję pisma „Charlie Hebdo” ofiarami byli także muzułmanie, a organizacje muzułmańskie z całego świata potępiły zamach na równi z innymi grupami i rządami.

Dr Tomasz Besta jest psychologiem, jego obszar badawczy to psychologia  społeczna i psychologia osobowości. Pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego. Interesuje się problematyką relacji międzygrupowych, tożsamości społecznej oraz radykalizacji postaw i zachowań.

Dr hab. Michał Bilewicz: 
Zamach, do którego doszło 7 stycznia w redakcji pisma „Charlie Hebdo”, był chyba jednym najbardziej przerażających przykładów konfrontacji odmiennych wspólnot moralnych, o których od lat piszą psychologowie moralności. Pisanie w tym kontekście o wojnie religii czy kultur mija się z celem: wśród ofiar zamachu był przecież muzułmański policjant, muzułmaninem był też zastrzelony korektor czasopisma

Zamach ten był oparty na typowo prawicowo-konserwatywnym rozumieniu moralności, które Jonathan Haidt nazywa fundamentami świętości i lojalności. Dla osób o poglądach skrajnie konserwatywnych symbole ich grupy (narodowej bądź religijnej) są święte i jakiekolwiek ich naruszenie wymaga natychmiastowej reakcji. Stąd protesty radykałów islamskich po publikacji karykatur Mahometa w prasie duńskiej czy francuskiej - podobny charakter miały zresztą protesty radykałów katolickich w Polsce przeciw dziełom Castellano, Nieznalskiej czy satyrycznej prowokacji Marka Raczkowskiego. który w jednym z programów telewizyjnych umieścił polską flagę w ekskrementach.

Protesty nie przekładają się oczywiście na agresję - jednak stanowią jej podstawę. Żeby doszło do aktu terroru niezbędne jest też oswojenie z przemocą, bronią. Sprawcy tej zbrodni są więc nie tylko fanatykami religijnymi wyrażającymi pewien - niezrozumiały dla nas często - sposób myślenia o moralności. Są też efektem militarnego szkolenia, które mogli odebrać w jednym z terrorystycznych ośrodków na świecie, bądź też uczestnicząc w działaniach wojennych. Wiele badań (m.in. Rowella Huesmanna) pokazuje, że przebywanie w regionach konfliktu wzmaga skłonność do przemocowego rozwiąwania problemów, co widoczne jest nawet u dzieci. W tym sensie osoby uczestniczące w krwawych konfliktach, jak w Syrii czy Iraku, będą chętniej stosowały przemoc, gdy poczują, że ich wartości moralne są w stanie zagrożenia. Sprawcy zbrodni w francuskiej redakcji wykrzykiwali „Allahu Akbar!”, wierząc że stoją na froncie walki o moralny świat, że walczą o fundamenty moralne, które zostały zaatakowane przez Europę.

Ważne jednak, by mieć świadomość, że nie reprezentowali oni większości muzułmanów. Po pierwsze, dalece nie wszyscy muzułmanie podzielają konserwatywny światopogląd, w którym świętość symboli religijnych uniemożliwia zrozumienie ironii. Po drugie, nawet wśród tych, którzy poczuli się obrażeni i oburzeni karykaturami Mahometa, tylko nieliczni sięgną po broń. Cała reszta zgodnie ich potępi - podobnie jak większość z nas potępiłaby mord dokonany w imię obrazy symboli narodowych czy religijnych.

Dr hab. Michał Bilewicz jest psychologiem społecznym. Wykłada na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie kieruje Centrum Badań nad Uprzedzeniami. Interesuje się problematyką uprzedzeń, konfliktów i dehumanizacji.


Andrzej  Saramowicz:– Brutalny zamach na redakcję „Charlie Hebdo” i zamordowanie jej pracowników było czynem ohydnym i godnym największego potępienia.
Nie zgadzam się z publikowanymi przez redakcję treściami, które w sposób zamierzony prowokowały reakcje u wyznawców nie tylko islamu, ale również judaizmu i chrześcijaństwa, naruszały ich uczucia religijne, jednak stosowanie przemocy w ramach odwetu za te prowokacje jest sprzeczny z ogólnie przyjętymi standardami. To nie jest metoda rozwiązywania konfliktów. Ten akt terroru nie jest zgodny z naukami islamu, a sprawcy zamachu nie mogli kierować się żadnymi zasadami religijnymi mordując w tak bezlitosny i brutalny sposób. Sprawcy tego czynu nie są muzułmanami, ale zwykłymi bandytami, którzy dokonali aktu morderstwa nie w imieniu islamu, ale swoim własnym.

Szajch Andrzej Ahmed Saramowicz – wieloletni uczeń szajcha Hazrata Azad Rasoola, założyciel i koordynator Szkoły Nauk Sufich w Warszawie (
www.sufi.org.pl), udziela nauk w dziedzinie medytacji. Jest autorem tekstów z dziedziny duchowości muzułmańskiej, tłumaczem książki Hazrata Rasoola W stronę serca. Prezes i założyciel Polskiej Fundacji Sufich im. Dżalaladdina Rumiego, zaangażowany w dialog międzywyznaniowy – zainicjował pierwsze w Polsce obchody Światowego Tygodnia Międzywyznaniowej Harmonii.

Salman Rushdie: - Jestem solidarny z „Charlie Hebdo”, tak jak powinnyśmy wszyscy być solidarni w obronie sztuki satyry, która zawsze była bronią wolności przeciwko tyranii, nieuczciwości i głupocie. „Szacunek dla religii” stał się zaszyfrowanym komunikatem o „lęku przed religią”. Krytyka, satyra i nasz nieustraszony brak szacunku powinny móc być stosowane wobec religii. W połączeniu z nowoczesną bronią religia, średniowieczna forma braku rozsądku, staje się prawdziwym zagrożeniem dla naszej wolności. Ten religijny totalitaryzm wywołał śmiertelną mutację w sercu islamu, czego tragiczne skutki widzimy dzisiaj w Paryżu. (źródło: PAP)

Salman Rushdie jest brytyjskim pisarzem hinduskiego pochodzenia, autorem słynnych „Szatańskich wersetów” - książki, której publikacja ściągnęła na niego fatwę, religijną klątwę połączoną z wyrokiem śmierci, nałożonej w 1989 roku przez przywódcę Iranu ajatollaha Chomeiniego.

foto u góry: Peerayot/shutterstock.com 

foto Salmana Rushdiego: By David Shankbone (Own work) [CC BY 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/3.0)], via Wikimedia Commons
CZYTAJ WIĘCEJ: 
O tym czym jest terroryzm i jakie pobudki kierują szerzącym go ludziom opowiadał w „Charakterach” (nr 9/2013) prof. Arie W. Kruglanski.



Wstecz

comments powered by Disqus