Wieści

Za co lubimy prezydenta Underwooda?

 „House of Cards” opisuje losy makiawellicznego polityka Francisa Underwooda (rewelacyjna rola Kevina Spacey’ego) i jego pięknej żony Claire. Underwood przy pomocy intryg, manipulacji, spisków a nawet zbrodni stopniowo pnie się na sam szczyt waszyngtońskiego estabilishmentu politycznego - zostaje prezydentem.
Poprzednie sezony tego widowiska zebrały niesamowicie pozytywne recenzje oraz dziesiątki nagród. Amerykański dystrybutor serialu – internetowy serwis Netflix - zarobił na nim kilkaset milionów dolarów.

Skąd się bierze popularność serialu „House of Cards”? Przecież politycy - szczególnie w Polsce - nie są zbyt lubiani.
Wojciech Cwalina: - Rzeczywiście politycy mają w sobie jakiś element negatywności i... paradoksalnie właśnie to przyciąga do nich uwagę. Coś, co jest na granicy moralności albo po prostu jest niemoralne, zawsze będzie ludzi ciekawić. Poza tym polityka jest otoczona pewną tajemnicą. Dla obywatela to, co się dzieje wewnątrz świata polityki jest tak naprawdę zakryte. A tajemnice - wiadomo - przyciągają.
W tym serialu walorem są także postaci głównych bohaterów: pełnokrwiste, dobrze skonstruowane pod względem psychologicznym, atrakcyjne. Ich losy wymuszają nasze zaangażowanie - i wcale nie jest tu ważne, czy te postacie wzbudzają nasza sympatię.

Co fascynuje w postaci Franka Underwooda?
- W psychologii, zwłaszcza w teorii postrzegania ludzi, którą w Polsce rozwija najmocniej Bogdan Wojciszke, kładzie się nacisk na to, że oceniamy ludzi głównie ze względu na ich moralność i kompetencje. Typ bohatera, który prezentuje Frank Underwood można by określić wg terminologii Wojciszke jako kogoś, kto odnosi grzeszne sukcesy. Taki ktoś może i nie jest moralnie czysty jak łza, ale z pewnością skutecznie realizuje założone cele. W przypadku polityka takie przymioty są oceniane jako cenne - jak pokazują rozmaite sondaże, nie uważamy moralności za coś, co zawsze i wszędzie powinno charakteryzować politykę czy polityków.
A może fani serialu skrycie marzą o tym, by być tacy jak jego bohaterowie - jak Frank i jego żona Claire? Skuteczni a zarazem cyniczni i bezwzględni, osiągający cele przy użyciu wszelkich środków... - Dla części ludzi ta postać będzie obrzydliwa, ale dla innych - może być uosobieniem marzeń, wzorem. Szczególnie w warstwie tej skuteczności, związanej z realizacją zamierzeń. To rzeczywiście bohater może być kimś, kogo doświadczenia czy nauki ktoś może próbować naśladować, np. w pracy, w starciach z konkurentami, szefem.
Ten film to w pewnym sensie także szkoła manipulowania ludźmi. Pewne mechanizmy, którymi posługują się bohaterzy serialu możemy odnaleźć - oczywiście w o wiele łagodniejszej formie - w sytuacjach, z którymi stykamy się na co dzień. My też dokonujemy autoprezentacji, też osiągamy jakieś wyznaczone cele, też pewnych informacji nie przekazujemy, a inne zdobywamy.

Czy postać Underwooda jest wiarygodna psychologicznie? Czy znajduje Pan jakąś niespójność w tym bohaterze?
- To postać psychopatyczna, a tego typu postaci rzeczywiście manipulują ludźmi i za wszelką cenę dążą do realizacji swoich celów. Wydaje mi się jednak, że jest to postać zbyt... sztywna? Zbyt mocno wyostrzony jest tu dla mnie brak zaangażowania w losy otaczających go ludzi. Underwood jest wyzbyty emocji, nie praktycznie żadnych pozytywnych relacji z innymi. Jest więc osoba samotną. Moim zdaniem ta samotność i jej konsekwencje nie są w serialu ukazane.

Underwood nie ma żadnych celów poza władzą. Jak można wytłumaczyć takie dążenia?

- Badania z udziałem polityków wykazują, że właśnie pragnienie władzy jest głównym motywem ich działań. Obok nich występuje tez afiliacji i potwierdzania swoich osiągnięć.
Leszek Kołakowski w jednym ze swoich esejów wspominał o polityku brytyjskim, który powiedział mu, że „przecież każdy chciałby być premierem”. To zdziwiło Kołakowskiego, odparł, że on na przykład wcale premierem nie chciałby być... Skąd w ludziach bierze się żądza władzy?
- Niektórzy mają ku temu predyspozycje, inni zostali po prostu tak ukształtowani - w ich życiu od dzieciństwa ważne było przewodzenie innym, rozkazywanie, wpływanie na innych, manipulacja... Żądza władzy nie zżera jednak wszystkich. Parafrazując zdanie z przytoczonej anegdoty: jedynie niektórzy chcieliby być premierami.

Czy polityka i władza psują ludzi?
- Przypuszczam, że jest to uzależnione od konkretnego przypadku. Niektórych władza zmienia całkowicie, innych nieznacznie. A po środku są ci, którzy są gotowi na mniejsze lub większe ustępstwa, na które wcześniej gotowi nie byli. Ale bez wątpienia wejście w świat polityki zostawia w ludziach trwałe ślady. Wejście w środowisko, w którym musimy przyjąć ściśle określoną rolę, konieczność wyuczenia się tej roli i ciągłego jej odgrywania - to na pewno nie pozostaje bez wpływu na człowieka. Dobrze wyuczony wizerunek, często używana i dobrze dopasowana maska, w pewnym momencie staje się częścią naszej osobowości.


Dr hab. Wojciech Cwalina, prof. SWPS, psycholog, specjalista w dziedzinie marketingu politycznego.

foto: Netflix

Wstecz

comments powered by Disqus