Marcin Jaroszewski

Psychologia w metaforach cz. 9. Z człowiekiem jest jak z radiostacją

 - Co to jest, Kowalski?

- Wygląda na mój raport, Panie Pułkowniku.

- Wytłumaczcie mi Kowalski po jaką cholerę wysyła się pontonem cały batalion na środek jeziora w czarną, jak wasza przyszłość, noc?

- Ja tylko odszyfrowałem rozkaz, Panie Pułkowniku.

- Od kiedy robicie w łączności Kowalski?

- Od trzech lat, Panie Pułkowniku.

- I nie wiecie, że „Ciecz” i „ciecz” to nie to samo, a „Hańcza” to kierowniczka monopolowego?

- Jestem abstynentem, Panie Pułkowniku.

- Nie interesuje mnie wasze problemy Kowalski. Jutro rano w magazynie z nowymi obowiązkami czeka na was sierżant Giewont. Zrozumiano?!

- Jak nigdy, Panie Pułkowniku.

 

 

Ludzkie porozumiewanie się między sobą na niwie psychologicznej nazywane jest komunikacją interpersonalną. To już nie pogawędka, a interakcja w swoisty sposób angażującą zdolność kodowania i dekodowania u dwóch stron kontaktu – nadawcy i odbiorcy komunikatów. Od tak technicznych określeń nie daleko do metafory radiostacji nadawczo-odbiorczej działającą w dwóch pasmach i na czterech częstotliwościach.

 

Człowiek nie wiedząc nawet o tym posługuje się jednocześnie dwoma językami. Pierwszy to język werbalny, symboliczny – uporządkowane słowa, których używa dla przekazania informacji. Język drugi to mowa ciała, język niewerbalny, czyli wszystko, co niesie ładunek informacji, a słowem nie jest. Mową niewerbalną będzie więc: postawa ciała, mimika, spojrzenia, szybkość oddechu, tempo i rytm mówienia, intonacja, czyli to, co nadaje słowom kontekst albo samo w sobie ma znaczenie – jak w przypadku gestów. Mowa niewerbalna zazwyczaj jest naturalna i intuicyjna – nie trzeba znać gramatyki języka hiszpańskiego, żeby trafnie rozpoznawać informację zawartą w subtelnym grymasie twarzy Hiszpana. Bywa również, że jest szkolona i używana w kontrolowany sposób – wystarczy zwrócić uwagę jak politycy podają sobie ręce; niewiele w tym spontaniczności, a sporo informacji o chęci dominowani nad “partnerem” przez „posiadania go w garści” (gdy podana dłoń ma zapewniać o pokojowych zamiarach). Mowa werbalne i niewerbalna mogą współgrać lub sobie przeczyć. Mówi się wtedy o komunikacji spójnej lub niespójnej. Dobrze jest jeśli słowa potwierdzane są mową ciała, gorzej gdy są z nią sprzeczne. Często da się spontanicznie wyczuć nieścisłość komunikacji niespójnej, np. gdy słyszy się zapewnienie o dobrym samopoczuciu widząc jednocześnie obraz siedmiu nieszczęść. W zależności od intensywności i znaczenia kontaktu komunikat niespójny może być zastanawiający, niepokojący lub nawet przerażający w swojej podwójności. Co ma czuć i myśleć dziecko słysząc słowne zapewnienie: „Chodź, przytul się.”, gdy „słyszy” równocześnie niewerbalne, wyrażone w geście założonych rąk i mimice surowej twarzy: „Nie chcę ciebie!”? Dwa pasma komunikacji nakładając się na siebie w niespójny albo nawet sprzeczny sposób tworzą trudny do zniesienia jazgot lub chaos, którz z kolei budzi dezorientację i powoduje ból.

 

Co z częstotliwościami? Otóż można wyróżnić cztery. Każdy komunikat składałby się w tej perspektywie z kolejnych, połączonych ze sobą w zwartą całość warstw: pierwsza obejmuje informacje o stanie rzeczy, druga o stosunku nadającego komunikat wobec samego siebie i samej informacji, trzecia o stosunku nadającego do odbiorcy komunikatu, wreszcie czwarta o oczekiwanej przez nadawcę reakcji ze strony odbiorcy komunikatu. Dla przykładu w prostym pytaniu matki do córki: „O której godzinie wrócisz do domu?” odczytać można: chęć uzyskania informacji (w postaci wskazania owej godziny), wyrażenie niepokoju matki, wyraz troski matki o córkę, chęć uzyskania jednoznacznej odpowiedzi.

 

Złożoność komunikatu to gwarancja nieporozumień, które mogą mieć różne źródła i znaczenia. Tu pozostając przy metaforze radiostacji wyobraźmy sobie awarię polegającą na uszkodzeniu dwóch anten. Jedna pracująca na częstotliwości stan rzeczy przestaje odbierać sygnał, natomiast antena odpowiadające za przekazywanie informacji o relacjach, ustawiona na częstotliwości kim jestem dla nadawcy działa hiperczule. Niech to będą „anteny” córki z wcześniejszego przykładu. Nie usłyszy ona prośby o podanie godziny, za to huknie w niej informacja o tym, że matka chce ją zdominować, ponieważ jest przekonana o jej (córki) niesamodzielności. Dlatego po pytaniu: „O której wrócisz?” matka nie usłyszy: „Około dziewiątej.”, a: „Nie musisz mi już niańkować!”. Analogiczne awarie modą dotyczyć innych częstotliwości, gdy ktoś ignoruje cały kontekst interpersonalny koncentrując się wyłącznie na „czystych” informacjach, albo gdy nasłuchuje jedynie intencji nadawcy i słysząc: „Gorąco dziś.” biegnie natychmiast otworzyć okno.

 

Rzecz w tym, aby wszystkie części aparatów nadawczych i odbiorczych były zsynchronizowane, a i same aparaty kompatybilne (sic).

 

 

M.J.

 

Dla zainteresowanych tematem przydatne nazwisko:

Friedman Schulz von Thun

Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz

comments powered by Disqus