Marcin Jaroszewski

Psychologia w metaforach cz. 5. Z człowiekiem jest jak z górą lodową

Potężna ta góra,

jak nad morzem chmura.

 

W końcu góra.

 

W górze ona kupą lodu

niespodzianką zaś od spodu:

wystarczy dać nura,

a tu

góra

i góra.

 

Ho, ho, jak na brzeg wyciągnąć

to

przekonałby się ludek,

że za górę wziął jej czubek

 

 

Tyle poezji, pora na prozę życia, choć nie łatwo wyrwać się z objęć muzy Euterpe. Człowiek się trudzi, planuje, czuwa, kalkuluje. Pilnuje. Ale nie wszystko co czuje, myśli i robi spod jego palców wychodzi. Coś się czasem jakby samo zadzieje, o zgodę nawet nie zapyta, zjawi się, zadziwi albo i przestraszy. No niech taki pan dla przykładu coś zapomni, coś przeinaczy. Niech mu się jakaś myśl przyczepi i odczepić nie da. Niech mu serce wali chociaż po schodach nie wbiegł. Ale to jeszcze do przeoczenia. Niech ten pan dla przykładu ma sny powracające, męczące. Niech musi z drogi zawracać, żeby zamki w drzwiach sprawdzić. Niech ręce siedem razy umyć musi kiedy kogoś obcego dotknie. Ale to jeszcze z wysiłkiem niemałym do zniesienia. Niech ten pan dla przykładu zawsze takie panie spotyka, które go po trzech miesiącach porzucą, albo niech spostrzeże, że sukcesu odnieść nie może, bo jeśli ten tuż tuż, zawsze jakiś błąd popełni i wszystko zaprzepaści. Ktoś powie: „przypadki”. Ktoś inny się zaduma i stwierdzi, że widać inny porządek być musi niż tylko ten ze światłem rozumu związany. Porządek, który skutecznie znać o sobie, daje choć z głębokości niewidocznej pochodzi.

Życie psychiczne człowieka nie ogranicza się do tego, co świadome i poddane kontroli, tak samo jak wierzchołek góry lodowej nie stanowi całej bryły. Owszem można pozostając na powierzchni podziwiać lodowe szczyty (bo robią wrażenie), można też chcieć zbadać górę taką jaka ona jest w całości i zanurzyć się w głębiny. O ile w ogóle zamiar taki może się w całości powieść – im głębiej tym przecież ciemniej, tak, że całą podwodną górę na wskroś zbadać nie sposób. Co jednak znajdzie się pod wodą, tam gdzie wzrok zwyczajnie nie dociera? Znajdzie się życie bujne i dosłowne, tak jak żywa i dosłowna jest najpierwsza, jeszcze nie nazwana, niemowlęca miłość i wściekłość. Znajdzie się tygiel pragnień i lęków, który grzmi jak najsroższa nawałnica; znajdzie się niezmącone pamięcią końca ukojenie jak poranek po burzowej nocy; znajdzie się siłę, która buduje i wznosi oraz inną, która niszczy i uśmierca.

To co dla jednych będzie nic nie znaczącym przypadkiem, dla innych będzie przejawem nieuświadamianego życia toczącego się w głębi psychicznego oceanu. Życia dającego o sobie znać przez pomyłki, sny, symptomy zaburzeń emocjonalnych, powtarzane sekwencje zachowań, które wymykają się świadomej kontroli, a nierzadko są z nią sprzeczne.

Tak jak górą lodową nazywa się jej wierzchołek, tak samo za całość życia psychicznego bierze się zazwyczaj to, co bezpośrednio można nazwać i oglądać – świadomość, a to nie wszystko, bardzo nie wszystko.

 

 

M.J.

 

 

Dla zainteresowanych tematem przydatne nazwiska:

Zygmunt Freud

Melanie Klein

Carl G. Jung

 

Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz

comments powered by Disqus