Marcin Jaroszewski

Psychologia w metaforach cz. 10. Z człowiekiem jest jak z fauną Afryki

- Gdzie się pchasz?! - mówi szakal do żyrafy.

- To są napastliwe słowa i jest mi przykro je słyszeć. Chciałabym żebyś wyjaśnił mi co cię złości -odpowiada, pochylając się nad szakalem, żyrafa.

- Nie obchodzi mnie, co byś chciała. Stoisz mi na łapie.

- Najmocniej przepraszam.

- Głupia krowa!

- Bury kundel!

 

Tym razem żyrafa dała się sprowokować, choć dzielnie próbowała zastosować w praktyce styl komunikacji nazwany swoim imieniem. Szakal swojemu pozostał wierny (osobiście nie mam nic do szakali – każdy orze jak może).

Czy to za sprawą lenistwa, niewiedzy, czy dziedziczonych z pokolenia na pokolenie obciążonych poczuciem poniżenia i chęcią odwetu doświadczeń, ludzie w lwiej części komunikują się w sposób agresywny, od codziennych najprostszych sposobów rozwiązywania konfliktów i wyjaśniania nieporozumień, po fizyczne akty przemocy i terroru włącznie. Zasadą skuteczności dochodzenia swego jest siła, psychiczna, fizyczna, ekonomiczna, czy jakiejkolwiek inna. Taką przewagę mają rodzice nad dziećmi, nauczyciele nad uczniami, pracodawcy nad pracownikami, dzieci starsze nad młodszymi, państwa silniejsze militarnie nad słabszymi. Możliwość szybkiego i skutecznego, w ocenie dominującej strony, rozwiązania konfliktu jest bardzo atrakcyjna. Korzyści są widoczne gołym okiem. Po pierwsze osiąga się zamierzony cel, po drugie można poczuć satysfakcję z bycia górą i ulgę wynikajacą z uniknięcia własnego poniżenia. Patrząc z szerszej perspektywy jest to jednak działanie wybitnie krótkodystansowe, przynosi bowiem jedynie doraźne korzyści. Cóż bowiem znaczy posłuszeństwo oparte na strachu? Skończy się najpewniej w momencie, kiedy zniknie presja narzucająca nieakceptowany przez drugą stronę porządek. Osoba wybierająca stosowanie szeroko rozumianej przemocy jeśli chce zachować swoją przewagę musi pozostać stale opresyjna. To swoją drogą kosztuje mnóstwo energii i obarczone jest dręczącym niepokojem, że „ten drugi” w taki, czy inny sposób jeśli nie jawnie, to w zakonspirowanej formie przystąpi do działań odwetowych. Czy zatem ludzie skazania są na nieustanną walkę w myśl specyficznie pojętej zasady doboru naturalnego, gdzie przetrwać mają najlepiej przystosowane, czytaj najsilniejsze, jednostki? Niekoniecznie, jest bowiem alternatywa wyrastająca z rozumienia najlepszego ewolucyjnie dostosowania jako zdolności do kooperacji. Człowiek jako istota społeczna aby przetrwać ma nie tyle niszczyć innych, co współpracować z innymi dla indywidualnego i wspólnego dobra, którego nie osiągnąłby w pojedynkę.

Tu pora na żyrafę, która ponoć jest ssakiem z wyjątkowo dużym mięśniem sercowym. Sposób komunikowania nazwany jej imieniem ma wyrastać z chęci współpracy w miejsce szakalowej drapieżnej rywalizacji. Żyrafia perspektywa opiera się na dochodzeniu do porozumienia przez świadome wyrażanie spostrzeżeń, uczuć, potrzeb i próśb. Nic bardziej oczywistego i nic bardziej trudnego jednocześnie. Żeby mówić o spostrzeżeniach trzeba je oddzielić od automatycznie pojawiających się z nimi sądów. Przykład: spostrzeżenie: „Masz jasne włosy”, sąd: „Masz ładne włosy”. Spostrzeżenia mają szansę, w przeciwienstwie do ocen, być bardziej obiektywne. Aby mówić o uczuciach i potrzebach po pierwsze należy być ich świadomym, po drugie być przekonanym, że ich ujawnianie jest bezpieczne i cenne. Z pierwszym i drugim często bywają kłopoty, albo z powodu małego wglądu we własne życie emocjonalne (ludzie odczuwają zdecydowanie więcej niż przyjemność, złość i strach), albo z obawy przed wyrażaniem bardziej wrażliwej na zranienie części siebie. Ujawnianie własnych pragnień nie jest tożsame z ujawnianiem własnych przekonań. Z tych drugich zawsze można się wycofać, można o nich spekulować, są bardziej “techniczne”, niż pragnienia i potrzeby odsłaniające głębsze, bardziej intymne, warstwy doświadczenia. Również otwarte mówienie o potrzebach nie jest umiejętnością powszechną. Poza tym, że podobnie jak z emocjami, świadomość własnych motywów jest raczej mglista, a wyrażanie wprost swojej potrzeby, w miejsce asekuracyjnego „chciałbym, lub napastliwego „należy mi się, niesie ze sobą ryzyko przeżycia zawodu w sytuacji doświadczenia odrzucenia. W końcu jasne, podsumowujące dokonany wcześniejszy wgląd, sformułowanie prośby jest również nie lada zdolnością. Nie jest to bowiem polecenie, żądanie, uniżone błaganie, czy niepewne zabieganie. To pewna siebie, uzasadniona i rzeczowa propozycja zmiany. Nic jednak tak dobrze jak przykład nie zobrazuje tego, o czym tu mówimy.

Dwie osoby słuchając powyższego wywodu są już zniecierpliwione i chcą abym zakończył. Mówią tak:

Pani Żyrafa:

“Często używa pan złożonych zdań, przez co to tracę wątek. Jest to dla mnie męczące. Chciałabym chwilę odpocząć. Czy może pan zrobić w tym miejscu przerwę?” 

 

Pan Szakal:

“Kończ gościu!” 

 

 

M.J.

 

Dla zainteresowanych tematem przydatne nazwiska:

Marshall Rosennberg

Thomas Gordon

 

Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz

comments powered by Disqus