Marcin Jaroszewski

Troskliwość

fot: Nikada/istockphoto

Gdy wszyscy jedziemy na wspólnym wózku.

Obraz:

Budynek wielorodzinny. Zaparkowane samochody przeważnie z segmentu średniego, może cztery lepsze.
W jednej bryle ponad sto dusz. Ściany delikatne jak membrana: rozmowy telefoniczne i wiadomości telewizyjne wprawiają w ruch sąsiednie powietrza. Zapachy cudzych obiadów i sprzęty na klatach schodowych. Łódź podwodna w pełnym zanurzeniu.
Poza kurtuazyjną grzecznością oddzielność; iluzja braku obecności innych. Nocne imprezy, porzucone śmieci, samochody parkowane w poprzek. Nie ma tu troskliwości.

Wypowiedzi:

A.
Troskliwość poza najbliższym kręgiem społecznym (w szczególności osób spokrewnionych)  jest ewolucyjnie nieadaptacyjna. Nie mając gwarancji na otrzymanie zwrotu zainwestowanej energii psychicznej i korzyści materialnych ten rodzaj zaangażowania jest marnotrawstwem. Więcej, jest narażaniem siebie i swego potomstwa na niebezpieczeństwo ze strony agresorów sprawnych w eksploatowaniu i nadużywaniu słabszych od siebie. Niekontrolowana, rozrzutna troskliwość jest szkodliwa, a jej brak, z punktu widzenia przystosowania do środowiska, zupełnie racjonalny.

B.
Troskliwość jest fundamentem. Jeśli szukamy interpersonalnych źródeł głębokich zaburzeń psychicznych znajdujemy je często w niewłaściwej opiece nad dzieckiem – w braku troskliwości. Zdolność do otaczania troską innych jest i początkiem i wyrazem zdrowia psychicznego, w różnych jego aspektach: intelektualnym, poprzez umiejętność ujmowania innej, poza własną, perspektywy oglądania rzeczywistości; emocjonalnym, w zdolności empatyzowania z innymi oraz szeroko rozumianym osobowościowym, przez zdolność utrzymywania relacji zależności (jako udzielający i przyjmujący różnego rodzaju dobra). Brak troskliwości jest w istocie patologią.

C.
Troskliwość lub jej brak jest wynikiem sytuacji ekonomicznej, w tym wypadku warunków bytowych. Spójrzmy na średnią wielkość mieszkania przypadającą na jednego mieszkańca Unii Europejskiej. Polak musi zadowolić się dwukrotnie mniejszą przestrzenią, niż jego znajomy z Austrii albo Danii; nawet pogrążony w kryzysie Hiszpan ma o 50% więcej miejsca pod swoim dachem. Ścisk i towarzyszący mu dyskomfort bynajmniej nie zbliżają ludzi do siebie. Wręcz przeciwnie, skłaniają do rywalizacji i poszerzenia obszaru swoich wpływów. W tym świetle samochód zajmujący dwa miejsca parkingowe jest wyrazem swoistej agresji terytorialnej kompensującej poczucie niesprawiedliwej dystrybucji dóbr. Brak troskliwości jest skutkiem ubóstwa.

D.
Troskliwość sąsiedzka nie leży w narodowej naturze Polaków. Czteropiętrowy blok mieszkalny można widzieć jako metaforę i próbkę społeczeństwa. A co wiemy o charakterze ludu nadwiślańskiego? Naród w stanie chronicznej posttraumatyczności. Nawalczył się Polak o swoje, namęczył: najpierw zaborcy, potem okupanci, wreszcie władza obca i wroga. Nic dziwnego, że jest nieufny. Gościnność i owszem, ale tylko dla przybysza i to ograniczonego w liczbie, dla swoich płot i zły pies. Do tego ta słowiańska żywiołowość, szlachecka samowola i ułańska fantazja: „Wolnoć Tomku w swoim domku” – niby śmieszne, a nieustannie prawdziwe. Na koniec socjalizm, co popsuł niemiłosiernie poczucie wspólnego dobra. Jak dbać o innych, kiedy trzeba najpierw bronić swojego? Troskliwość wobec sąsiadów zdecydowanie nie jest domeną polskich lokatorów.

***

Tak, czasem łatwiej snuć rozważania, niż przestawić samochód.

Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz

comments powered by Disqus