Marcin Jaroszewski

Mistrz ciętej riposty, czyli o przewadze integracji nad techniką

rys. banderlog/istokphoto

Forma lekka, ale treść nośna. Tyle ze wstępu, bo mamy już połączenie z naszym sprawozdawcą. Halo, Olsztyn!

- Witam Państwa. Przed nami finał konkurencji werbalnej samoobrony. Przypomnijmy sylwetki zawodników:
Reprezentant zorientowanych na efektywność, wychowanek Behavior Club, uczestnik dwudziestogodzinnego treningu asertywnej komunikacji, Pan Rafał.Jego konkurent, prezentujący prymat koherencji, reprezentant Psychodynamic Team, uczestnik trzyletniej psychoanalizy, Pan Marek.

Bohaterowie dzisiejszych zmagań staną przed niełatwym zadaniem. W niespodziewanej, to znaczy w trudnej do przewidzenia, chwili będą werbalnie zaatakowani. W tym momencie obaj wiedzą jedynie, że mogą spodziewać się nieuzasadnionej krytyki, obraźliwego przytyku, lub namowy do wykonania niechcianej przez siebie czynności. O zwycięstwie zdecyduje liczba zgromadzonych punktów, które przyznawane są za rzeczowe wybrnięcie z opresji i styl działania. Dodajmy, że sędziowie w swoich notach uwzględniają również kondycję wewnętrzną zawodników. W tym celu posługują się monitoringiem reakcji skórno-galwanicznej oraz własną empatyczną obserwacją. Ale wystarczy już wstępów, bo oto pierwszy zawodnik, Pan Rafał, staje przed komisją konkursową:

- Panie Rafale, jak Pan się miewa?
- Dziękuję, dobrze.
- Jest Pan zdenerwowany?
- W tym momencie wolę nie mówić o swoich odczuciach.
- To przecież pytanie grzecznościowe.
- Zgoda, jednak nie chcę na nie odpowiadać.
- Więc jednak to prawda, co mówią o Panu koledzy z pracy: niedostępny, wyniosły buc.
- Być może, każdy ma prawo do własnego zdania.
- O, a jednak coś w Panu drgnęło. Wkurzył się Pan.
- Być może, nie będę rozmawiał na ten temat.
- Trudno się z Panem dogadać.
- Być może, nie będę rozmawiał na ten temat.

[ding-dong] (sygnał wskazujący koniec przewidzianego czasu)

- Pan Rafał wygląda na zadowolonego z siebie. Spogląda na sędziów, Ci pochyleni nad     jurorskim stołem, jak mnisi nad skryptorium, analizują sporządzone przez siebie zapiski. Czekamy na noty. Przypomnijmy, że sędziowie mają do dyspozycji skalę dziesięciopunktową. Tak, już wiemy jaka jest ocena skuteczności odparcia werbalnej napastliwości: 7, 8, 7 punktów!  A oto noty za styl, tu trochę gorzej: 4, 2, 3. Szybko sumujemy. Łączny wynik to 31 punktów. Gratulacje. Pora na Pana  Marka. Zawodnik już jest gotowy. Ruszyli:
- Panie Marku, jak Pan się czuje?
- Dziękuję, dobrze.
- Pewnie jest Pan jednak trochę zestresowany.
- W tych okolicznościach to zrozumiałe.
- Porozmawiajmy o Pana zainteresowaniach; słyszeliśmy, że pisze Pan wiersze.
- To prawda.
- Nie za późno na zabawę w poetę, wiek już poważny – sądząc po Pana siwiźnie?
- A w sercu ciągle maj.
- Znamy, znamy, ale zostając jeszcze przy Pańskiej, że tak to nazwiemy, twórczości. W jednym z wierszy używa Pan sformułowania: „ból pustki”. To przecież niedorzeczne, pustka nie może boleć, skoro nic nie zawiera. Czyżby mała kompromitacja?
- A nigdy Państwa pytających nie bolała głowa?

[ding-dong]

- Ależ odpowiedź, jeśli się nie mylę inspirowana niegdysiejszą wypowiedzią Aleksandra Dumasa. Pan Marek spogląda w stronę sędziów. Podobnie jak przed chwilą trwa jurorska analiza. Już wiemy! Noty za rzeczową wartość odpowiedzi: 7, 7, 8. Zatem, w tym momencie mamy remis! Rozstrzygająca  będzie ocena stylu neutralizacji słownej napaści. Wszystko jasne: 7, 8, 9! Wygrywa Pan Marek z łączną notą  46 punktów. Radość w Psychodynamic Team. Za chwilę porozmawiamy ze zwycięzcą odbierającym właśnie gratulacje od zespołu i kibiców. Wcześniej komentarz naszego eksperta:
- Co zdecydowało o zwycięstwie reprezentanta zorientowanych na koherencję?
- Jak widzieliśmy przy podobnej efektywności  decydujące znaczenie miał styl.
- Można powiedzieć, że adept sztuki asertywnej przegrał tu o dwie długości.
- Myślę, że przesądziła o tym stereotypowość reakcji Pana Rafała. Zawodnik zastosował strategię opartą  na klasycznym asertywnym rozwiązaniu: zasłonie dymnej i zaciętej płycie – działania zdecydowane, lecz mało spontanicznie, co sprawiało wrażenie pewnej teatralności. Poza tym, jak widzieliśmy, zewnętrznemu opanowaniu towarzyszyło podwyższenie napięcia wewnętrznego, co dodatkowo przemówiło na niekorzyść stylu zorientowanego na skuteczność. Podsumowując można powiedzieć, że przegrał techniczny behavior pozbawiony emocjonalnej naturalności.
- Co w takim razie wygrało?
- Cięta riposta – spontaniczność w świetnej technicznej oprawie, komunikacyjny freestyle. Pan Marek, któremu oczywiście gratulujemy, okazał się być bardziej zrelaksowanym i  swobodniejszym, co przemawia za wyższym poziomem spójności    jego zdziałania i całokształtu osobowości.
- Dziękuję za komentarz. A z nami jest już zwycięzca zmagań, Pan Marek.
- Dzień dobry.
- Jak Pan się czuje?
- (śmiech) To już przerabialiśmy.
Faktycznie, powinienem zapytać jak wrażenia po konkursie.
- Jestem naprawdę zadowolony.
- Co zdecydowało o Pana zwycięstwie?
- Cóż, praca nad sobą nie poszła na marne. Stawiałem na wewnętrzną integrację i się nie zawiodłem. Słyszałem kiedyś takie porównanie, chyba od kogoś, kto uprawiał kung-fu, że drzewo aby mogło oprzeć się naporom silnego wiatru musi być silnie zakorzenione i jednocześnie elastyczne. Tak rozumiem koherencję i spokój przekonania o własnych możliwościach i ograniczeniach. Dzięki takiej znajomości siebie można pozostać naturalnym i swobodnie korzystać z zaplecza intelektu, tak, że w nagłych sytuacjach język się w gębie nie gubi.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję i życzę miłego dnia.
- Halo studio!

Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz