Szczepan Grzybowski

Dlaczego czasem warto dłubać w nosie?

Głęboko wysoko w jamie nosowej, za dwoma dziurkami, za dwoma oczami mieszka sobie w śluzie zmysł powonienia. Zmysł u nas nieco słabszy niż u wielu innych kręgowców, ale i tak wyborny i skuteczny. Dzięki kilku milionom jego komórek receptorowych nurzającym swoje rzęski w śluzie i wychwytującym z niego substancje chemiczne potrafimy różnicować niesłychaną ilość zapachów (co najmniej kilka tysięcy, a według najnowszych szacunków... ponad trylion? toż to obłęd). Nie wdawajmy się w szczegóły, bo zwariujemy. Dość powiedzieć, że na swój węch nie powinniśmy narzekać, chyba że akurat mamy katar. I tutaj właśnie dochodzimy do rzeczy niesamowitych. Nabłonek węchowy, gdzie znajdują się komórki receptorowe ma często problemy, tak ze względu na środowisko, jak kontakt z licznymi, nie zawsze miłymi substancjami. Komórki receptorowe zwyczajnie się zużywają i musza być wymieniane raz na kilka tygodni. Raz na kilkadziesiąt dni musi powstać i zróżnicować się tysiące nowych neuronów. Każdy z nich musi zająć odpowiednie miejsce w nabłonku i wykształcić włókno, którym będą wędrować w górę do mózgowia przez otworki czaszki sygnały o pobudzeniu zapachami. Pierwszą mózgową stacją odbioru, segregacji i wstępnego opracowywania danych zapachowych są opuszki węchowe, struktury złożone z licznych komórek (zorganizowanych w kłębuszki) na spodniej (brzusznej) stronie każdej półkuli, z których wyprowadzane są dwa pęki włókien wędrujące do ośrodków korowych. Tworzenie się nowych komórek nerwowych z przekształcających sie komórek macierzystych jest ewenementem u dorosłych osobników. Dzieje się tak w kilku miejscach układu nerwowego: w nabłonku, rejonach przykomorowych (skąd część neuroblastów migruje do opuszek) i hipokampie. Komórki nerwowe w ośrodkowym układzie nerwowym niechlubnie słyną z tego, że po uszkodzeniu nie potrafią się regenerować, obumierają a wraz z nimi zanika część lub całość funkcji (w zależności od rozległości uszkodzenia), które spełniały. Szczególnie dramatyczne konsekwencje ma to na poziomie rdzenia kręgowego, gdzie każde jego uszkodzenie i przerwanie włókien powoduje zmniejszenie lub całkowitą utratę zdolności czuciowych i motorycznych w segmentach ciała poniżej uszkodzenia. Dzieje się tak głównie za sprawą nadgorliwych i bezwzględnych komórek glejowych (astrocytów, oligodendrocytów), które szybko klajstrują miejsce uszkodzenia i uniemożliwiają regenerację włóknom nerwowym przenoszącym sygnały ruchowe i czuciowe.

 

Glej można jednak próbować zwalczać glejem.

 

 

Tu dochodzimy do gwiazd wieczoru (sezonu, dekady?) i bohaterek ostatnich lat w medycynie i ostatnich dni w mediach. Są nimi węchowe komórki otoczkowe (osłonkowe) gleju (olfactory ensheathing glial cells) albo węchowe komórki gleju, albo węchowe osłonkowe komórki, które bytują sobie w nabłonku a przede wszystkim w opuszkach węchowych. To właśnie one w dużej mierze umożliwiają regenerację zużytych komórek receptorowych a zwłaszcza odpowiednie i prawidłowe wykształcenie i narośniecie włókien, po których wędrują sygnały kodujące wonne pobudzenie. One też chronią i czuwają nad prawidłowym przekaźnictwem sygnałów, tworząc wokół włókien osłonkę mielinową.

To za nimi warto tak dłubać. Istniały bowiem przesłanki wskazujące na to, że odpowiednio wypreparowane i wypielęgnowane węchowe komórki osłonkowe mogą pomóc w regeneracji komórek nerwowych innych obszarów układu, szczególnie na poziomie rdzenia kręgowego. Istniała szansa na to, że ich przeszczepienie do miejsca uszkodzenia umożliwi powrót utraconych funkcji motorycznych i czuciowych. Lekarze po raz pierwszy mogli z umiarkowanym optymizmem rozpatrywać scenariusze uleczenia sparaliżowanych osób!

 

Niestety badania i operacje przeszczepiania węchowych komórek gleju nie przynosiły wielkich sukcesów, jeśli już coś obserwowano, to tylko nieznaczne, nietrwałe poprawy. Do niedawna.

 

W tym miesiącu polsko-brytyjska grupa badawcza ogłosiła niewiarygodny sukces. U jednego pacjenta, całkowicie sparaliżowanego poniżej klatki piersiowej (przecięcie rdzenia kręgowego spowodowane pchnięciem nożem) po udanym przeszczepieniu w miejsce uszkodzenia węchowych komórek osłonkowych zaobserwowano wyraźną poprawę i powrót części funkcji już od 4 miesiąca po operacji (częściowy powrót czucia oraz zdolności motorycznych, czucie powierzchowne i głębokie tułowia, podbrzusza i w nogach -  zwłaszcza w prawej, wolicjonalne skurcze mięśni tułowia, przyrost tkanki mięśniowej lewego uda, wolicjonalne ruchy lewą nogą!).

 

Sama operacja pobrania komórek była niesamowita, bo pacjentowi wycięto całą jedną opuszkę węchową (3 tygodnie po operacji zmysł powonienia po tej stronie powrócił! Nie wiadomo dokładnie jak i dlaczego, być może drogi i ośrodki węchowe uległy reorganizacji albo regeneracji). To wydaje się przełomową innowacją, bo do tej pory pobierano komórki z nabłonka.  Następnie odpowiednio wyizolowane, namnożone i przygotowane komórki przeszczepiono wokół miejsca uszkodzenia rdzenia, a dodatkowo, co równie ważne i nowe, wspomożono wszystko "mostkiem" z włókien nerwowych pobranych z nerwu łydkowego pacjenta.

Miesiące oczekiwań, napięć, wysiłków (intensywna rehabilitacja) przyniosły nieprawdopodobny a zaskakujacy sukces, który już zapisał się w annałach medycyny i nauki w ogóle. Drogi nerwowe rdzenia kręgowego ożyły i częściowo się odtworzyły, co zaskutkowało powrotem czucia i kontroli motorycznej! Oczywiście to dopiero początek, to jeden pacjent, który jeszcze nie odzyskał pełnej sprawności, droga do możliwego systematycznego leczenia rzeszy sparaliżowanych jeszcze daleka, ale pierwszy, najważniejszy krok na tej drodze został już wykonany.

 

Wielkie brawa i gratulacje dla pacjenta, Pana Dariusza oraz genialnych lekarzy i naukowców, na czele z doktorem Pawłem Tabakowem (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu) a za nim: Geoffreya Raismana (University College London), Wojciecha Fortuny (Polska Akademia Nauk we Wrocławiu), Marcina Czyża (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu), Juliusza Hubera (Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu), Daqing Li (University College London), Pawła Szewczyka (Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu), Stefana Okurowskiego (Zakład Rehabilitacji Leczniczej w Urazach i Chorobach Kręgosłupa Akson we Wrocławiu), Ryszarda Międzybrodzkiego (Polska Akademia Nauk we Wrocławiu), Bogdana Czapigi (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu), Beaty Salomon (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu), Agnieszki Hałoń (Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu), Ying Li (University College London), Joanny Lipiec (Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu), Aleksandry Kulczyk (Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu) oraz wreszcie, na końcu, ale nie ostatku, dla kierownika projektu profesora Włodzimierza Jarmundowicza (Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu, Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu)!

Szczepan Grzybowski

Szczepan Grzybowski

jest psychologiem, wykłada w Instytucie Psychologii Stosowanej UJ. Obecnie zajmuje się problematyką mózgowej specyfiki rozpoznawania i kodowania słów związanych z doświadczeniem afektywnym.

Wstecz

comments powered by Disqus