Tomasz Maruszewski

Czym jest "teraz"?

Teraźniejszość to czas dłuższy niż bieżąca chwila. Trwa dziesięć dni: pięć w przeszłości i pięć w przyszłości.

Doliczyłem się w swoim domu 30 długopisów, co nie znaczy, że jestem ich kolekcjonerem. Niektóre przywiozłem z konferencji naukowych. Część dostałem od firm telekomunikacyjnych, co jest absurdem w epoce SMSów, część od biur podróży, a część ma nieznane pochodzenie. Na co dzień używam dwóch, trzech. Reszta czeka na lepsze czasy, a w końcu pewnie wyląduje na śmietniku. Może po recyklingu dostarczą materiału do produkcji kolejnych długopisów.

Żyjemy w cywilizacji nadmiaru – nadmiaru rzeczy, zdarzeń, informacji. Wiele z nich jest nam obojętnych i mimochodem się ich pozbywamy. Nie zawsze dzieje się to w wyniku świadomej decyzji. Brytyjski socjolog i antropolog Paul Connerton interpretuje to jako specyficzną formę zapominania. W opisanym przykładzie zapominanie jest wynikiem nadmiaru, ale bywa ono także efektem wychodzenia z mody. Żywot rzeczy materialnych, takich jak długopisy czy T-shirty, jest dość długi. Nie wyrzucam od razu piętnastego długopisu, który dostałem w prezencie. Ląduje w szufladzie, gdzie czeka na moment, kiedy wypisze się któryś z poprzednich. T-shirt musi też czasami trochę poczekać, by zmieniła się moda.

Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z informacjami, które do nas docierają. Nieliczne, jak wspomnienie pierwszego pocałunku, będą wiodły długi żywot w naszej pamięci, inne będą gościły w niej bardzo krótko. Lista tych pierwszych, uprzywilejowanych informacji jest dość krótka. Najczęściej dotyczą one ważnych zdarzeń w naszym życiu. Długo pamiętamy też informacje, których z jakiegoś powodu musieliśmy się nauczyć, a więc tabliczkę mnożenia, datę bitwy pod Grunwaldem czy nazwę poprzedniej stolicy Polski. Natomiast informacje codzienne szybko znikają z pamięci. Martin Conway pokazał, że ludzie zapytani o to, co robili wczoraj, potrafią przywołać dużo informacji. Mniej pamiętają, kiedy zapytamy, co robili przedwczoraj. Im bardziej cofamy się w przeszłość, tym mniejsza jest liczba informacji. Wartością graniczną jest piąty dzień. Niewiele się pamięta sprzed pięciu dni, a to, co zostaje w pamięci, to informacje szczególne. Nie pamiętamy, jaki film obejrzeliśmy pięć dni temu ani co jedliśmy na obiad. Są pewne wyjątki od tej zasady. Jeśli piątym dniem w przeszłości była niedziela, pamiętamy ją lepiej niż dni powszednie.

Conway zauważył, że analogiczna zależność występuje wówczas, kiedy zapytamy ludzi, co będą robili w przyszłości. Plany dotyczące dnia jutrzejszego zawierają wiele pozycji. Liczba planów na pojutrze jest mniejsza i tak dalej aż do piątego dnia. Co więcej, plany te są coraz mniej konkretne – możemy zakładać, że za pięć dni wybierzemy się do kina, choć nie wiemy, na jaki film i z kim pójdziemy. Ta zadziwiająca zbieżność zacierania się informacji dotyczących przeszłości i przyszłości skłoniła tego badacza do stwierdzenia, że pamięć prospektywna i retrospektywna są do siebie podobne. Okres 10 dni (5 w przeszłości i 5 w przyszłości) stanowi okno czasowe tworzące naszą teraźniejszość. Okno to przesuwa się w miarę upływu czasu – informacje, które znalazły się w nim w poniedziałek, we wtorek ulegają częściowej wymianie itd. Zatem pula informacji, które mamy „pod ręką”, ciągle się zmienia. Tworzą one coś w rodzaju psychologicznej teraźniejszości – owa teraźniejszość obejmuje dłuższy czas niż bieżąca chwila, ale i tak jest to okres relatywnie krótki, biorąc pod uwagę długość naszego życia. 
***

Tomasz Maruszewski

Tomasz Maruszewski

specjalizuje się w psychologii procesów poznawczych i emocji, autor m.in. książki Pamięć autobiograficzna.

Wstecz

comments powered by Disqus