Marcin Jaroszewski

Co w mowie psychologa piszczy?

grafika: Valeriy Kachaev/istockphoto

O świecie wewnętrznym mówimy językiem metafor. Nie ma innej możliwości. Nawet język nauki, jeśli przyjrzeć się mu dokładnej nie jest wolny od przenośni. Analogie od dawien dawna służą do objaśniania tego, co dzieje się pod powierzchnią fizyczności.

reklama

Sposób myślenia psychologa nie może więc być wolny od metafor zakorzenionych w przyjętej teorii i osobistym doświadczeniu. Nasycenie tychże bywa tak duże, że możemy pokusić się o chwilę ulubionej rozrywki, czyli dokonać typologii. Oto przykład tego, jak moglibyśmy podzielić populację psychologów ze względu na dominujący w ich języku motyw metaforyczny.

Psycholog geodeta
Słownictwo używane do opisu świata wewnętrznego pełne jest określeń wyznaczających granice w przestrzeni: z jednej strony (tu określenie motywu) – z drugiej strony (motyw konkurencyjny), albo w wersji bardziej personalnej: jedna pana/pani strona, podczas, gdy druga pani/pana strona. Geodeta psychologiczny preferuje kartograficzne określenia obszaru doświadczeń, rozległości przeżyć. Orientuje się w przestrzeni psychologicznej opierając się na centralnym problemie, albo na punktach zapalnych. Chętnie wspomina o konieczności stawiania i respektowania granic. Dzięki wytyczonym celom i planom działania psycholog geodeta pozostaje zorientowany w sytuacji.

Psycholog militarysta
Gabinet psychologiczny jest w istocie sztabem dowodzenia. Przed psychologiem rozpościera się mapa napięć wewnętrznych. Konflikt, napór i opór to chleb powszedni pierwszej linii psychicznego frontu. Wywiad psychologiczny ma tu zdecydowanie szersze znaczenie niż uporządkowany sposób zbierania informacji diagnostycznych, to kryptologiczna analiza odkrywająca faktyczne znaczenie słów, gestów i zachowań. O losach  wewnętrznych bitew decyduje siła impulsów i masywność obron. Psycholog militarysta oczywiście psychologicznym kulom się nie kłania.

Psycholog komentator sportowy
To łagodniejsza wersja militarysty. Choć temat wewnętrznej walki jest jak najbardziej na miejscu ma on raczej charakter sportowy niż zbrojny. Idzie o pokonywanie trudności, stawianie czoła przeciwnościom. Komentator sportowy podkreśla znaczenie wkładanych wysiłków, systematyczności ćwiczeń, troski o kondycję psychiczną. Może pozostawać obiektywnym sprawozdawcą relacjonującym czynione postępy albo entuzjastycznie kibicować ciesząc się z osiągnięć i dodając otuchy w doznawanych porażkach.

Psycholog konstruktor
Budowanie motywacji, korzystanie z zasobów, usprawnianie komunikacji – to perspektywa technologicznej efektywności. Psycholog konstruktor nie schodząc z psychicznego placu budowy dostarcza nowych narzędzi przydatnych do rozwiązywania problemu, wzmacnia konstruktywne dążenia. Niestrudzenie wdraża, testuje, stosuje i planuje. Jego ulubionym powiedzeniem jest zasłyszane zdanie, iż jeśli ma się do dyspozycji tylko młotek wszystko inne traktuje się jakby było gwoździem (autorstwo R. May, przyp. aut.). Dlatego troszczy się on sumiennie o rozbudowę swojego warsztatu pracy.

Psycholog ogrodnik
Wrażliwy na stan i warunki wzrostu i rozwoju. Troskliwie dogląda potencjału stymulując jego pełne wykorzystanie. Naturalność w 100 % to nie tylko chwyt reklamowy. Psycholog ogrodnik pełen troski i uważnej obecności dba o klimat zaufania i akceptacji. Wspiera, gdy wewnętrzną latorośl nadszarpnie życiowa nawałnica, podtrzyma, gdy ktoś straci grunt pod nogami i poczucie oparcia. Nie słyszano, aby psycholog ogrodnik skopał psychiczny zagon bez wypatrywania kiełkującej nadziei nadchodzących zmian.

To oczywiście pierwsze, nieporadne jeszcze, przymiarki do stworzenia trafnej i wyczerpującej klasyfikacji. Obiecująco wyglądają warte zweryfikowania pomysły wyodrębnienia: Psychologa kucharza, Psychologa trapera, Psychologa górnika oraz Psychologa urzędnika skarbówki.

Tak poważnie, to nie ma psychologicznego języka bez metafory, a jej wybór i konsekwencje tego wyboru nie są sprawą przypadku.





Marcin Jaroszewski

Marcin Jaroszewski

Psycholog, psychoterapeuta; mieszka i pracuje w Olsztynie.

Wstecz

comments powered by Disqus