Dagmara Pietruszewska

Anoreksja – przyjaciółka i wróg…

fot. KatarzynaBialasiewicz/istockphoto

Anoreksja to taka podstępna choroba, która początkowo UDAJE przyjaciółkę… Słowo UDAJE wyszczególniam po raz wtóry, bo zawsze, ale to zawsze jak z kimś rozmawiam, kto przez to przeszedł, używa dokładnie tego samego porównania…

 

Anoreksja wkrada się w nasze łaski poprzez utratę kilogramów, które w naszym mniemaniu są zbędne. Chwilowo czujemy się panami świata, mamy przecież kontrolę, heh… możemy WSZYSTKO… ta kontrola jednak bardzo szybko nas gubi i zagłębiamy się coraz bardziej w chorobę…

Jest taka scena w „Lost in translation” jak pewna blondynka mówi, że jej dziadek też chorował na anoreksję jak był w obozie koncentracyjnym… I mimo że to tylko film, mimo że scena była celowa i miała bawić (mnie bawi za każdym razem), to pokazuje, że ciągle, przez to, że anoreksja jest tematem tabu, ludzie kompletnie nie mają pojęcia czym jest ta choroba.

Nie będę pisała definicji, które można wyczytać sobie z wikipedii czy innych naukowych stron… Napiszę coś od siebie.

Kiedy zdałam sobie sprawę, że ze mną dobrze nie jest, że zaczynam mieć problem z jedzeniem, a właściwie, że wpadłam jak śliwka w kompot, powiedziałam o tym mojej siostrze. Spojrzała na mnie z przerażeniem i powiedziała: „Młoda, od tego się umiera”… I wiecie co? Mimo że wtedy o tym się mówiło bardzo mało i mimo że wiele z tego było nie do końca prawdziwe, to jednak to zdanie jest, było i będzie całą prawdą o anoreksji…

Od tego się umiera!!!

A skoro coś przyczynia się do śmierci, skoro niszczy wszystko w organizmie, co tylko spotka na swojej drodze, to jak to może być PRZYJACIÓŁKĄ?????

Co zabrała mi anoreksja? Zabrała mi zdrowie: kości, cerę, skórę, mięśnie i wiele wiele innych fizycznych cech, zabrała mi szczęście z dni nastoletnich, radość z jedzenia, chciała zabrać mi życie, ale wyszarpałam w ostatniej chwili…

Co dała? Poczucie winy (w sensie - jem za dużo, ale też krzywdzę innych, siebie), nienawiść do własnego odbicia, chorobę kości, stare ciało (wiek kostny miałam oszacowany na 65 lat), przekonanie, że jestem gorsza…

Anoreksja nie jest i nigdy nie będzie przyjaciółką. Anoreksja niszczy wszystko co spotka na swojej drodze. Zasada „Przyjaciół trzymaj blisko, a wrogów jeszcze bliżej”, w przypadku anoreksji jest tylko wyjątkiem od reguły. Powiem po swojemu: Nigdy nie podchodź do tej choroby, chyba że chcesz komuś pomóc z niej wyjść…

I pozwolę sobie na chwilę prywaty- Fenk Ju, Sis


Dagmara Pietruszewska

Dagmara Pietruszewska

jest psychologiem, prezesem Fundacji anoNIE. Specjalizuje się w dziedzinie zaburzeń odżywiania. Prowadzi własną praktykę w Gdańsku.

Wstecz

comments powered by Disqus